
Sprawcy zostali zatrzymani. fot. słowacka policja
Słowackie służby udaremniły próbę podpalenia fabryki ukraińskiego producenta dronów Skyeton we wschodniej części kraju. W sprawie zatrzymano trzech cudzoziemców, w tym obywatela Ukrainy. Śledczy ustalili, że podejrzani mieli działać na zlecenie.
Do planowanego ataku miało dojść w fabryce firmy Skyeton, ukraińskiego producenta bezzałogowych statków powietrznych wykorzystywanych zarówno do celów cywilnych, jak i wojskowych.
Słowacka policja poinformowała 25 sierpnia, że zapobiegła podpaleniu i zatrzymała trzy osoby podejrzane o udział w przygotowywaniu ataku. Wśród nich znaleźli się obywatele Ukrainy i Łotwy.
Jednego z podejrzanych, 26-letniego obywatela Łotwy, zatrzymano wcześniej w Hamburgu. Niemieckie władze prowadzą obecnie postępowanie ekstradycyjne. Dwóch pozostałych podejrzanych — Łotysza i Ukraińca — zatrzymano na Słowacji. Sąd zdecydował o ich tymczasowym aresztowaniu.
Słowaccy śledczy twierdzą, że podejrzani nie działali z własnej inicjatywy. Mieli otrzymywać polecenia od innych osób. Prokuratura na razie nie ujawnia jednak, kto miał zlecić przeprowadzenie ataku.
Do odpowiedzialności za planowane podpalenie przyznała się mało znana grupa określająca się jako „Global Citizens Against War 1984”. W komunikacie przesłanym Reutersowi zażądała uwolnienia zatrzymanych.
Podejrzanym przedstawiono zarzuty dotyczące stworzenia zagrożenia dla życia i zdrowia ludzi.
Sprawa nabiera szczególnego znaczenia w kontekście ostrzeżeń zachodnich służb wywiadowczych dotyczących nasilających się prób sabotażu w Europie. Według zachodnich źródeł wywiadowczych Rosja rozpoczęła nową falę operacji wymierzonych w europejski przemysł obronny, wykorzystując do tego m.in. lokalne grupy przestępcze i testując reakcję NATO.
Słowackie śledztwo ma ustalić, kto stał za planowanym atakiem na fabrykę Skyeton i jakie były rzeczywiste motywy jego organizatorów.



