
Fpt: Kolaż/glavred.info
Przemówienie dyktatora Putina na Forum Wałdajskim po raz kolejny pokazało, że na próżno oczekiwać szybkiego powrotu do jakiejś „normalności”, bo wojny to on nie ma zamiaru zakończyć.
Wystąpienie rosyjskiego tyrana komentuje Wiktor Szlinczak, założyciel, Przewodniczący Zarządu Instytutu Polityki Światowej.
„Oprócz tradycyjnych i oklepanych frazesów (o pierwotnych przyczynach wojny, rozszerzeniu NATO, wygnanym z Ukrainy Janukowyczu i złośliwej Europie, która chce zniszczyć anielską Rosję), Putin opisał, jak wyobraża sobie przyszły świat. I to jest – przynajmniej coś nowego w całym tym strumieniu starczej świadomości.
Po pierwsze i najważniejsze. Putin w rzeczywistości powiedział: nie oczekujcie szybkiego powrotu do jakiejś „normalności”, konflikty będą trwać, a świat wkroczył w długi okres przebudowy. Dlaczego to ważne? Ponieważ oznacza to, że Moskwa nie sprzedaje już światu iluzji, że w najbliższym czasie będziemy świadkami konkretnych rozmów pokojowych. Rosja będzie żyła w nowej rzeczywistości – a to oznacza próby prowadzenia wojny i grożenia (lub nie) wszelkiego rodzaju bronią, w tym bronią jądrową. „Bo strzelba może wystrzelić”.
Miejmy nadzieję, że w Waszyngtonie to usłyszano. Druga ważna kwestia. Putin ponownie mówi o końcu zachodniej hegemonii i próbuje przedstawić Rosję nie jako kraj, który po prostu walczy z Zachodem, ale jako jedno z centrów przyszłego systemu. Oznacza to następujący przekaz: nie należy negocjować z Rosją w sprawie Ukrainy, należy negocjować z Rosją o tym, jak będzie wyglądał dalszy bieg wydarzeń na świecie. Bo co? Jeśli nie będziecie negocjować (patrz punkt pierwszy) — użyjemy wszystkich dostępnych sił i środków, aby zmusić świat do uznania nas za podmioty wielkiego porozumienia w sprawie bezpieczeństwa.
(Dla mnie nie było tu jednak nic nowego, bo w moich audycjach nieustannie powtarzam, że z powodu wojny na Ukrainie Putin dąży do dominacji nad słabą Europą, a nawet dalej – gdzie tylko sięga jego wpływ).
Ale po raz pierwszy tak szeroki zakres roszczeń został sformułowany przez samego Putina. Oznacza to, że kwestia 20 procent obwodu donieckiego, które rzekomo stoją na przeszkodzie pokoju, jest całkowicie mylącym mitem w porównaniu z tym, co Moskwa chce osiągnąć w skali globalnej.
Donaldzie, Xi, jesteście gotowi?
Trzecia kwestia. Putin ponownie mówi o reformie Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz o większej roli Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej. Tutaj można (Boże, wybacz) zgodzić się z nim, że organizacja w obecnej formie wyczerpała swoje możliwości. Jest jednak duże „ale”.
Moskwa chce zmiany porządku międzynarodowego, nie zmieniając przy tym własnej koncepcji prawa silniejszego. Oznacza to dążenie do zorganizowania „nowej Jałty” z udziałem Chin i Stanów Zjednoczonych. Nietrudno się domyślić, gdzie w tej historii jest Europa.
Ciekawe, co o tym sądzą Macron, Merz i premier Wielkiej Brytanii. A co Warszawa? No i oczywiście wszyscy u nas (w Kijowie) zastanawiali się, a gdzie w tym wszystkim jest Ukraina. Powtórzę: jeśli chodzi o nas – prawie nic nowego. Żadnego planu zakończenia wojny, żadnej nowej tezy o kompromisie, żadnej nowej propozycji. I to jest zrozumiałe.
Stratedzy polityczni Putina generalnie napisali cały tekst jego przemówienia tak, jakby Ukraina w zasadzie nie istniała. Bo przecież on nie walczy z nami. Bo, jak mówi Putin, jesteśmy „zarządzani przez Zachód” (tu chcę powiedzieć: gdyby tylko). I jestem głęboko przekonany, że jego rozmowy dotyczą raczej targowania się o miejsce przy stole z Trumpem i Xi, niż jego planów wobec Ukrainy. Pytanie brzmi: czy są na to gotowi i czy rozumieją konsekwencje?
Powtarzam, nie ma u nas prawie nic nowego. Żadnego planu zakończenia wojny, żadnej nowej tezy o kompromisie, żadnej nowej propozycji. I to jest zrozumiałe.
W głowie Putina jest tylko jeden cel – powrót do świata, w którym przed Rosją pochylają się głowy, a on sam zostaje uznany za jednego z przywódców światowego mocarstwa. Właśnie o taką „wielkość” – zdaniem autora komentarza – Rosja prowadzi dziś wojnę, której ceną są setki tysięcy ludzkich istnień.
„Czy to nie jest zbyt wysoka cena za wielkość bandyty z podwórka?” – pyta retorycznie autor.



