
Collage / fot: Bundestag.de
W Niemczech aresztowano byłego szefa Federalnej Służby Wywiadu (BND), Augusta Hanninga. Przekazywał “obcemu krajowi” za pieniądze tajne informacje rządowe. Wraz z nim wpadł jego bliski współpracownik – podaje agencja DPA.
Z ustaleń śledztwa wynika, że 80-letni dziś Hanning kupował tajne informacje od funkcjonariusza BND, aby odsprzedawać je w ramach prowadzonej przez siebie “prywatnej działalności doradczej”. Proceder miał trwać od wielu lat.
Emerytowany szef niemieckiego wywiadu może zostać oskarżony o zdradę i szpiegostwo, choć nie ujawniono na rzecz którego państwa. Czy chodzi o Rosję, czy może Chiny? Nie wiadomo. Takie samo oskarżenie może usłyszeć jeszcze jeden pracownik BND – donosi Die Zeit.
Na razie ani niemiecka prokuratura, ani Federalna Służba Wywiadu nie wydały oficjalnego komunikatu w tej sprawie. Hanning stał na czele BND przez 7 lat w okresie 1998-2005 i jest postacią powszechnie znaną w niemieckim środowisku politycznym i służb bezpieczeństwa.
W tej sytuacji trudno się dziwić, że na przykład eksperci CIA od dawna oceniają całą niemiecką BND bardzo nisko. Według nich, nieudolność tej służby jest równie duża jak jej arogancja i zadufanie we własne możliwości.
Bild pisał w styczniu, że tylko 2% alertów terrorystycznych w Niemczech pochodziło od własnego BND, a aż 72% właśnie od CIA. Niektórzy w ogóle sądzą, że BND to bardziej think tank i służba analityczna, niż normalny wywiad i wymaga dogłębnej reformy jej przegniłych mechanizmów.
Niemniej w rankingach służb BND zajęła ostatnio 5 miejsce w Europie. Ale prawdopodobnie bardziej “z grzeczności i przyzwyczajenia”, niż ze względu na realne sukcesy. Nie wypadało bowiem ocenić jej drastycznie gorzej, niż brytyjskiej MI6, francuskiej DGSE, czy ukraińskich SBU i HUR – zobacz: Szpiedzy wszystkich krajów, łączcie się! Dywersanci z Ukrainy? Zapraszamy

