
Collage / AI / media społecznościowe
W razie ataku ze strony Rosji, Szwecja nie ograniczy się do obrony własnego terytorium, ale uderzy w cele w głębi terytorium rosyjskiego – ostrzegł w Aftonbladet szef Centrum Sił Powietrznych tego kraju, płk Carl Bergqvist.
Ujawnił, że nowa doktryna wojskowa Szwecji przewiduje w razie wojny bezpośrednie przejście do działań ofensywnych i rażenie celów także na dalekich tyłach wroga. “Nie zostawimy wojny tylko na szwedzkim terytorium. Agresja na nasz kraj będzie ich drogo kosztować” – podkreślił. Zastrzegł, że nie chodzi o uderzenia prewencyjne, tylko odstraszające.
Obecnie szwedzkie dowództwo intensywnie wdraża doświadczenia wynikające z wojny na Ukrainie. Najważniejsze to nie pozwolić Rosjanom zdobyć przewagi w powietrzu. Ma temu służyć mechanizm błyskawicznego przebazowania i rozśrodkowania lotnictwa w razie ataku na Szwecję, aby wróg nie mógł zniszczyć samolotów na lotniskach.
Ponadto nowa koncepcja przewiduje intensywne wykorzystanie autostrad jako pasów startowych i lądowisk, wzmocnienie obrony powietrznej i systemów anty-dronowych oraz rozwój możliwości rozpoznania, zarówno z użyciem dronów, jak i własnych satelitów wojskowych, którymi Szwecja dysponuje.
Kolejny element to przeprowadzenie natychmiastowych głębokich uderzeń w sztaby, obiekty logistyczne i bazy lotnicze wroga, by sparaliżować rosyjską operację lub przynajmniej znacznie spowolnić jej pierwsze stadium. Tego właśnie zabrakło Ukraińcom na początku wojny w 2022 roku.
Takim uderzeniom ma służyć wyposażenie szwedzkich myśliwców JAS 39 Gripen w pociski manewrujące Taurus KEPD 350. Rakiety te mają zasięg 500 km, mogą latać znacznie poniżej pułapu 50 metrów, więc są trudne do namierzenia i strącenia i są w stanie przebijać betonowe umocnienia.
Szwedzkie dowództwo nie zamierza się jednak do tego ograniczać i planuje wyposażenie wojska w rakiety manewrujące i balistyczne znacznie większego zasięgu – do 2 tys. km. Nie bez znaczenia jest tu fakt, że ze Sztokholmu do Moskwy jest 1200 km.
Trzy tygodnie temu minister obrony Pal Jonson poinformował też o zakupie 10 wyrzutni HIMARS i planach samodzielnej produkcji przez Szwedów rakiet do tych systemów – zobacz: Bałtycka symfonia na 10 wyrzutni! HIMARS gra pierwsze skrzypce
Przypomnijmy, że Szwecja porzuciła swoją ponad 200-letnią neutralność i wstąpiła do NATO w 2024 roku w reakcji na agresję rosyjską na Ukrainę. Rok wcześniej zrobiła to sąsiednia Finlandia. Zasadniczo zmieniło to sytuację strategiczną w regionie Bałtyku, który dzięki temu stał się w dużej części “wewnętrznym morzem NATO”.
W odróżnieniu od państw graniczących z Rosją na lądzie, Szwecja ma bardzo dogodne do obrony położenie geograficzne, szczególnie biorąc pod uwagę bardzo słabe obecnie możliwości desantowe Rosjan. Jednocześnie Szwedzi są w stanie prowadzić błyskawiczne operacje w całym regionie bałtyckim.

