
Fot: silva.7532 / Threads
Czegoś takiego nie pamiętają najstarsi mieszkańcy białoruskiego Polesia, a pewnie ich dziadowie też nie widzieli – największe w Europie bagna wysychają błyskawicznie i zamieniają się w pustynię.
Rekordowo niski poziom wody w rzece Prypeć odsłania coraz szersze połacie piachu, tworząc wielkie plaże i wydmy. Także w innych poleskich rzekach wody jest coraz mniej, zresztą jak i w innych regionach Białorusi.
Zjawisko to szczególnie przyspieszyło w ostatnich trzech latach z powodu małych opadów, a tegoroczna susza drastycznie pogorszyła sytuację ekologiczną – pisze komentator na Threads i zamieszcza swoje nagrania.
“Katastrofalnie niski poziom wody na Polesiu sprawił, że powstają malownicze plaże. Biały, nagrzany piasek pod upalnym słońcem w niczym nie ustępuje plażom nadmorskim, a temperatura wody jak w basenie” – pisze autor.
Z pewnością ładnie to wygląda, ale ekolodzy zdecydowanie woleliby, żeby te “turystyczne” walory nie tworzyły się kosztem degradacji odwiecznej bagiennej przyrody. Komitet Ochrony Zasobów Naturalnych w Brześciu potwierdza, że poziom wody w miejscowych zbiornikach spada.
“Mamy trzeci rok z rzędu deficyt opadów. Na niektórzy obszarach wyschły już całe jeziora, a nawet studnie” – alarmują urzędnicy. Spadek jest najbardziej widoczny w rzekach Prypeć i Jasiołda, dużych zbiornikach zasilających także wszystkie stawy rybne” – ostrzega Komitet.
“Na wodnych arteriach tworzących system Dniepru i Bugu poziom wody jest sztucznie utrzymywany za pomocą śluz. Umożliwia to nadal żeglugę, ale spowalnia przepływ, przez co dochodzi do masowego zakwitu glonów” – pisze agencja BELTA.
Okazuje się też, że krótkie i gwałtowne letnie nawałnice to kolejne zagrożenie. Przy wysokich temperaturach przegrzana woda z dużą zawartością materii organicznej spływa bowiem nagle do zbiorników powodując śnięcie ryb.
Eksperci ostrzegają też, by w tych warunkach nie próbować pogłębiać stawów, ani oczyszczać dna. Jeśli bowiem warstwa wodonośna na dnie zbiornika zostanie naruszona, to przy niskim poziomie wód gruntowych, pozostała woda może szybko odpłynąć i sytuacja stanie się jeszcze gorsza.
Urzędnicy próbują uspakajać, że “to nie jest jeszcze katastrofa ekologiczna, tylko naturalny proces zależny wyłącznie od pogody”. Ale od zmiany nazwy zjawiska realna sytuacja się nie zmieni – jest to co jest i widać, że sytuacja nie zmierza ku lepszemu.
Przy okazji warto zresztą przypomnieć, że susza nie jest jedynym sprawcą degradacji tych największych bagien Europy. Pierwszy cios zadały im niegdyś sowieckie władze, agresywnie i nieumiejętnie je meliorując. Tę “radosną twórczość” człowieka ekosystem może by jednak z czasem przezwyciężył. Ale z suszą nie wygra.
