
Collage / fot: president.gov.by
Wysłannik prezydenta USA, John Cole uzgodnił w Mińsku z Aleksandrem Łukaszenką, że ten uwolni kolejnych 25 więźniów politycznych w zamian za zdjęcie amerykańskich sankcji z dwóch dużych białoruskich przedsiębiorstw.
“W geście dobrej woli Białoruś uwolni 25 osób. W zamian Stany Zjednoczone zdejmą sankcje z dwóch białoruskich kompanii – Łakokraska i Bellesbumprom” – poinformował amerykański dyplomata, który spotykał się z białoruskim kierownictwem 15-16 września.
Cole zapowiedział, że strony będą kontynuować rozmowy, a w miarę uwalniania kolejnych “osób” – nie nazwał ich otwarcie więźniami politycznymi – Waszyngton będzie znosił sankcje z kolejnych białoruskich przedsiębiorstw.
Przypomnijmy, że za poprzednią partię zakładników Łukaszenki, Stany Zjednoczone zapłaciły mu wyjęciem spod sankcji największego białoruskiego kombinatu potasowego – Belaruskalij.
Dwie rzeczy się tu jednak nie zgadzają. Po pierwsze – to żaden “gest dobrej woli”, jak nazwał to amerykański dyplomata, tylko zwykły handel: ludzie za sankcje. Gest dobrej woli byłby wtedy, gdyby Łukaszenka uwolnił ich bez wynagrodzenia. A po drugie – tylko 25 osób za możliwość przetrwania dwóch dużych białoruskich kompanii o kluczowym znaczeniu dla budżetu to jakoś mało.
Jeśli administracja Trumpa będzie stosować wobec Łukaszenki takie “niskie stawki”, to biorąc pod uwagę, że na Białorusi jest jeszcze prawie tysiąc więźniów politycznych, Amerykanom mogą wkrótce “skończyć się sankcje do zdejmowania”. Tym bardziej, że reżim co i rusz wsadza kogoś kolejnego, a stara się wypuszczać tych, którzy i tak odsiedzieli już dużą część wyroku.
Handel z USA własnymi obywatelami stał się więc dla białoruskiego dyktatora korzystnym źródłem dochodu, ale dla amerykańskiej dyplomacji może się okazać ślepą uliczką.
Jeśli już – w imię ratowania życia i zdrowia tych ludzi – zgadzamy się na takie reguły gry, to przynajmniej negocjujmy na tyle twardo, żeby osiągnąć realne wyniki, a nie tylko takie symboliczne “gesty dobrej woli”. Tym bardziej, że Łukaszenka ma obecnie nóż finansowy na gardle i naprawdę można od niego w tym momencie znacznie więcej wytargować.
Chyba, że chodzi o zyskowny biznes z “łagrem Białoruś”, a więźniowie są tylko “na dokładkę”. A, to wtedy zrozumiałe.


