
Fot: sreen
Z Rosji od kilku dni nadchodzą doniesienia o bardzo dziwnych zjawiskach na nocnym niebie, które obserwują zaniepokojeni mieszkańcy wielu regionów. Wygląda to jak łańcuchy z wielu świecących punktów. Władze milczą.
Również eksperci nie chcą jednoznacznie ocenić, co to takiego. Część z nich skłania się do tezy, że to amerykańskie satelity Starlinka – podaje Exilenova+. Według nich, w ostatnich dniach zauważono bardzo wzmożoną aktywność tych satelitów nad rosyjskim terytorium, wyraźnie odbiegającą od normy.
Natychmiast zwrócono uwagę na zbieżność faktów: dzieje się to w czasie, gdy władze w Kijowie prowadzą intensywne rozmowy ze SpaceX o rozszerzeniu dostępu Ukrainy do amerykańskiej sieci satelitarnej nad Rosją. Jednocześnie Wołodymyr Zełenski niespodziewanie odznaczył właściciela tego koncernu, miliardera Elona Muska ukraińskim Orderem Wolności.
Oficjalnie nie było jednak żadnej informacji, że SpaceX mogła zmienić na rzecz Ukrainy zasady funkcjonowania swojej sieci satelitów nad Rosją. Jej mieszkańcom pozostaje więc tylko obserwacja nieba i domysły, że jeśli to nie Musk i Amerykanie to z pewnością UFO. Nie wiadomo, co gorsze.
Tymczasem The Moscow Times podał właśnie, że doszło do awarii satelitów, które miały być “rosyjską wersją Starlinka” na potrzeby armii. Zobacz: “Ruski Starlink” spada na glebę! Satelity Putina poza kontrolą



