
Collage / ilustracja: AI
Na szczęście nie runą nam na głowy – spalą się w atmosferze.
Dwa kolejne rosyjskie satelity wysłane na orbitę w ramach budowy “rosyjskiego odpowiednika sieci łączności internetowej Starlink” wyszły spod kontroli i spadają – donosi The Moscow Times. Po wystrzeleniu ich w kosmos 20 lipca tego roku, nie zdołały wykonać żadnego manewru na orbicie, zeszły już poniżej 300 km i wkrótce spłoną w atmosferze – ocenia Russian Space Web.
Na tym jednak nie koniec. Trzy kolejne rosyjskie satelity z tej samej partii również mają poważne problemy. Nie są w stanie wznieść się wyżej i obecnie zaczynają obniżać lot. Obecnie są na wysokości 310-330 km. Pozostałych 9 satelitów kontynuuje manewry, ale nadal są o 200 km za nisko w stosunku do orbity docelowej.
Przypomnijmy, że pierwszą partię tych satelitów Rosjanie wysłali w końcu marca – tamtych było 17. Z nich jeden spadł na początku czerwca, na docelową orbitę 800 km nie dotarł żaden, więc 14 z nich zaczęło tworzyć sieć na wysokości 500 km. Nie jest jasne, co się dzieje z pozostałymi dwoma.
Celem projektu Rasswiet, czyli “rosyjskiego Starlinka”, było stworzenie sieci Internetu satelitarnego 5G na ziemi i systemu łączności kosmicznej dla armii rosyjskiej, w tym do sterowania dronami bojowymi. Miał on ruszyć już w 2027 roku.
Zdaniem astronomów, niższa orbita 500 km, gdzie obecnie operuje większość tych satelitów, również nadaje się do tego celu, ale z powodu większej siły przyciągania aparaty muszą zużywać więcej paliwa, więc ich misja stanie się krótsza, niż planowano.
Tak więc projekt, w który Rosjanie wpompowali już 430 mld rubli (ponad 5 mld USD po obecnym kursie) napotyka coraz większe problemy. Nie wiadomo, czy uda się zrealizować głośne zapowiedzi szefa Roskosmosu, Dmitrija Bakanowa o umieszczeniu na orbicie w pierwszym etapie 350 satelitów, a docelowo – 900. Równie dobrze mógłby zresztą ogłosić, że 9 tysięcy.
Oczywiście Władimir Putin od początku chełpliwie zapewniał, że rosyjski system Rasswiet “w niczym nie ustępuje Starlinkowi, a pod pewnymi względami go przewyższa”. Ale te rytualne zaklęcia propagandy Kremla to nic nowego – mówi tak o wszystkim, co rosyjskie, niezależnie od faktów. Na razie widzimy natomiast, że “rosyjski Starlink” ustępuje amerykańskiemu i to poważnie.



