
Ilustracja: AI
Masowe ataki ukraińskich dronów na rosyjskie rafinerie i sieci handlowe sprawiły, że Rosjanie coraz bardziej odczuwają skutki wojny na własnej skórze i portfelu. Również zapowiedzi powszechnej mobilizacji w październiku sprawiają, że zdecydowana większość młodych ludzi domaga się rozmów pokojowych z Ukrainą.
Sondażom w Rosji nie wolno zbytnio wierzyć, ale nawet zgodnie z badaniem Centrum Lewady z sierpnia, takich rozmów chce aż 62% pytanych. Jeszcze w lipcu w sondażu WCIOM było to 44% plus 12% respondentów, którzy “mieli problem z odpowiedzią”.
W grupie wiekowej 18-24 lata zakończenia wojny chce aż 79% badanych Rosjan. Stanowią oni też większość w grupach 25-34 i 35-44 lata. Natomiast im starsi są respondenci, tym chętniej “gonią młodych na wojnę” i tym bardziej nie chcą jej kończyć. Wiadomo – to przecież nie oni będą masowo ginąć “ku chwale Rosji”.
Oczywiście putinowska propaganda nadal zapewnia o “powszechnym poparciu narodu dla kontynuowania specjalnej operacji wojskowej”, ale to już od dawna oczywiste kłamstwo. Jednak pod sztandarem “powszechnej jedności” władze rozpoczęły już sprawdzanie gotowości mobilizacyjnej w szeregu regionów, także w graniczącym z Polską obwodzie królewieckim.
Z powodu braku ochotników na wojnę, w miastach nasilają się też “porwania mężczyzn do wojska” prosto z ulicy, nawet niezbyt młodych i w kiepskiej formie. Po przewiezieniu na posterunki są brutalnie zastraszani i zmuszani do podpisania kontraktów wojskowych. Odbywa się to także w komisjach wojskowych, gdzie mężczyzn wzywa się pod pozorem “sprawdzenia danych”.
Tak więc wszystko wskazuje, że Putin będzie nadal gnał własny naród na wojenną rzeź. Aż do końca.

