
Zdjęcie archiwalne / Meduza
To byłby polityczny wstrząs na skalę, jakiej Europa nie widziała od dziesięcioleci. Amerykański analityk dr Michael Rubin przedstawił scenariusz, w którym po ewentualnej wojnie Rosji z NATO Federacja Rosyjska przestaje istnieć w obecnym kształcie. Jego zdaniem Moskwę należy rozbić na cztery lub pięć nowych państw, a część ziem odebranych sąsiadom w przeszłości mogłaby do nich powrócić. Wśród wymienionych krajów znalazła się także Polska.
Rubin opublikował swoją analizę na łamach amerykańskiego portalu 19FortyFive. Rozważa w niej konsekwencje potencjalnego rozszerzenia wojny prowadzonej przez Władimira Putina na państwa NATO.
Jego zdaniem taki konflikt może w najgorszym scenariuszu doprowadzić do użycia taktycznej broni jądrowej. I tu niestety złe wieści dla Polski. To nie Litwa, Łotwa czy Estonia miałby się w opinii Rubina stać celem Putina, ale Polska.
„Jeśli Rosja użyje pocisku zdolnego do zniszczenia miasta, nie obierze za cel Wielkiej Brytanii ani Francji z obawy przed odwetem ze strony ich arsenałów nuklearnych. Zamiast tego Rosja prawdopodobnie zaatakowałaby Polskę, wierząc, że NATO, zapożyczając słowa od nieżyjącego już sekretarza obrony Donalda Rumsfelda, potraktowałoby atak na „Nową Europę” niżej niż atak na „Starą Europę”.
Warszawa jest naturalnym celem. Rzeszów, jako lotnisko położone najbliżej Ukrainy i to, z którego korzysta najwięcej cudzoziemców w drodze na Ukrainę, może być jeszcze bardziej kuszący dla ograniczonego ataku nuklearnego ze względu na swoje mniejsze rozmiary. W przypadku odwetu NATO, mniejsze miasto, takie jak Psków, w pobliżu kwatery głównej 2. Brygady Specnazu Gwardii, byłoby odpowiednim, proporcjonalnym celem.
Analityk uważa jednak, że nawet eskalacja nuklearna nie oznacza zwycięstwa Rosji, przeciwnie. I tu pojawia się fundamentalne pytanie: co zrobić z Rosją po zakończeniu wojny?
Rubin proponuje rozwiązanie wyjątkowo radykalne. Jego zdaniem po klęsce Rosji nie powinno dojść do kolejnego „resetu” z Moskwą. Przeciwnie – świat powinien rozważyć trwałe rozmontowanie Federacji Rosyjskiej i podział jej terytorium na cztery lub pięć odrębnych państw.
Zdaniem amerykańskiego analityka samo nakłonienie Moskwy do ustępstw nie wystarczy. Każda hojność Zachodu może bowiem zostać obrócona przez Kreml w paliwo dla kolejnej wojny, tak jak stało się to z Rzeszą Niemiecką po I wojnie światowej.
Jak przekonuje Rubin, w świecie, w którym polityczne postrzeganie często liczy się bardziej niż fakty, rosyjski przywódca może przedstawiać nawet największe ustępstwa jako upokorzenie i „krzywdę” wyrządzoną Rosji. A zbudowane w ten sposób poczucie konieczności rewanżu może po latach ponownie stać się narzędziem mobilizacji społeczeństwa do wojny z Europą.
Dlatego przestrzega przed powtórzeniem scenariusza, w którym po wojnie Rosja zostaje osłabiona, ale zachowuje swój imperialny potencjał i możliwość odbudowy agresywnej polityki.
„Dyplomaci i historycy będą przytaczać różne analogie: sankcje karne i ustępstwa nałożone na Niemcy, jak twierdzą niektórzy, przyczyniły się do upadku Niemiec w nazizm i doprowadziły bezpośrednio do II wojny światowej. Z kolei zwolennicy oskarżania Ameryki powiedzą, że poparcie Waszyngtonu dla rozszerzenia NATO sprowokowało Moskwę do wojny.
Oba argumenty ignorują jednak wpływ samych Niemców i Rosjan. Ludzie dokonują wyboru, by przyjąć ideologie takie jak nazizm i skrajne interpretacje rosyjskiego nacjonalizmu; nie zawsze jest to reakcja na postrzeganie siebie jako ofiary, ale często wynik lat indoktrynacji, propagandy lub populizmu obiecującego magiczną formułę wielkości.
Amerykanin argumentuje, że podobne zmiany granic i rozpady wielkich organizmów państwowych nie są w historii czymś bezprecedensowym. Jako przykład przywołuje rozpad Austro-Węgier po I wojnie światowej. Rubin uważa, że w przypadku rosyjskiej klęski należałoby również rozważyć zwrot terytoriów, które Rosja w różnych okresach historycznych przejęła od sąsiadów. W jego analizie pojawiają się Finlandia, Polska, Ukraina oraz Japonia.
Zdaniem analityka, samo osłabienie Moskwy nie gwarantowałoby trwałego pokoju. Nowe państwa powstałe na gruzach Federacji Rosyjskiej musiałyby otrzymać międzynarodowe gwarancje bezpieczeństwa.
Powód? Rubin ostrzega, że bogate w surowce obszary Syberii mogłyby stać się celem presji lub agresji ze strony Chin i innych państw. Tak więc świat powinien więc zawczasu zastanowić się nad tym, jak wyglądałby porządek po ewentualnym upadku obecnego rosyjskiego systemu.



