
Fot: Flagshtok
Mieszkańcy Mozyrza na Białorusi przecierają oczy ze zdumienia. To się po prostu nie mieści w głowie. Przepływająca przez to miasto rzeka Prypeć – trzecia co do długości w kraju – zniknęła.
Jeszcze niedawno woda była, choć już od roku jej systematycznie ubywało. Widać to było także na kolejnych zdjęciach satelitarnych. Parę dni temu na miejscu głównego nurtu zaczęły wystawać nad wodę wyspy, a teraz są już tylko wielkie piaszczyste łachy, oddzielające niewielkie bajora – pisze Flagshtok.
Ludzie przechodzą przez rzekę pieszo, a miejscami dawne dno już tak stwardniało, że przejeżdżają rowerami. Na miejskim wodowskazie poziom wynosi 7 centymetrów poniżej minimalnego znacznika “zero”.
Miejscowe władze próbują uspokajać, że “to jeszcze nie rekord spadku” bo ponoć w 2015 roku poziom Prypeci – o ile można to nazwać poziomem – był jeszcze niższy. Tyle, że ludzie pamiętają co innego – wtedy owszem też było bardzo mało wody, ale nie taka totalna posucha jak teraz.

Fot: Zerkalo
Zresztą, czy wtedy było gorzej, czy obecnie, ma mniejsze znaczenie. O wiele bardziej niepokojące są dwa takie gwałtowne spadki w ciągu zaledwie nieco ponad dekady, gdy wcześniej przez co najmniej 200 lat nic takiego się nie zdarzyło, a może nie zdarzyło się nigdy, gdyż żadne stare kroniki o tym nie wspominają.
W zeszłym roku też było źle, choć nie aż tak tragicznie. Wtedy Prypeć, chyba pierwszy raz w swojej historii, nie wylała na wiosnę – przypomina Zerkalo. Aleksander Łukaszenka oburzał się, że “rzeka się marnuje”, gdyż uchodzi do Dniepru i wraz z nim odpływa na Ukrainę – zobacz: Szaleniec z Mińska chce zawrócić Prypeć! “Żeby nie płynęła na Ukrainę”
Tymczasem również z innych regionów Polesia, dla których Prypeć jest głównym źródłem wody, nadchodzą alarmujące sygnały – zobacz: Na wschód od Polski rośnie wielka pustynia! (WIDEO)

Fot: Zerkalo


