
Magyar Péter. Fot: facebook.com/magyartisza
18 września w obwodzie iwanofrankowskim odbył się pierwszy szczyt „Inicjatywy Karpackiej”, którego celem jest zacieśnienie współpracy między krajami regionu karpackiego. Na Ukrainę przyjechali liderzy niemal wszystkich państw karpackich – Polski, Słowacji, Rumunii, Czech i Austrii. Był nawet prezydent Serbii, tylko premiera Węgier Petera Magyara nie było.
Budapeszt nie przysłał na szczyt żadnego wysokiego rangą przedstawiciela. Szef węgierskiego rządu nie odpowiedział na zaproszenie z Kijowa,Budapeszt reprezentował jedynie pracownik ambasady, w osobie zastępcy szefa placówki.
To jednak nie sama nieobecność Budapesztu zwróciła uwagę. Znacznie ciekawsze jest to, co działo się między władzami Węgier i Ukrainy przed szczytem. Decyzja o zablokowaniu kolejnych klastrów negocjacyjnych i zgody na przyspieszenie procedury członkostwa Ukrainy w UE wywołała wśród ukraińskich urzędników szczere zaskoczenie. Do tego rząd nie zezwoli na budowę na terytorium Węgier magazynów ropy naftowej na potrzeby Ukrainy. To przelało czarę, nie takiego traktowania spodziewali się Ukraińcy po polityku, który z taką pasją zwalczał i krytykował swojego poprzednika Victora Orbana, polityka jawnie nie sprzyjającego Ukrainie.
Media i politycy w Kijowie uważają, że osią polityki Węgier pozostaje „sztuczny kryzys w stosunkach, stworzony za czasów Orbána, który rząd Węgier, wbrew publicznym deklaracjom, coraz bardziej utrwala”. A chodzi min. o przestrzeganie praw mniejszości węgierskiej na Zakarpaciu.
21 września premier Węgier przemawiając w parlamencie oświadczył, że Budapeszt otrzymał zaproszenie od Ukrainy do przyłączenia się do formatu „Karpackiej Ósemki”, ale go nie przyjął, mając ku temu powody.
„Zostaliśmy zaproszeni, ale nie pojechaliśmy z ważnych powodów” – powiedział Peter Magyar, ale nie wyjaśnił powodów odmowy udziału w formacie. Podkreślił tylko, że Węgry „nie biorą w tym udziału”. To rzeczywiście wybrzmiało lekceważąco.
Zaskoczenia nie ukrywa już nawet minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha. Przyznał, że jest zaskoczony ostatnimi „nieuzasadnionymi i konfrontacyjnymi” wypowiedziami premiera Węgier Petera Magyara dotyczącymi Ukrainy.
Komentarz Sybihi dotyczył oświadczenia Magyara, w sprawie odmowy Węgier przystąpienia do formatu „Karpackiej Ósemki”, zainicjowanego przez Zełenskiego.
Jak podkreślił ukraiński minister, inicjatywa ta „ma na celu rozwój całego naszego regionu i promuje dobrobyt, wzajemne powiązania oraz realizację projektów korzystnych dla obu stron w ośmiu krajach regionu karpackiego”. Dodał, że powody tak stanowczej odmowy ze strony Węgier pozostają nieznane.
Sybiha odniósł się również do oświadczenia Magyara, że jego rząd nie zezwoli na budowę na terytorium Węgier magazynów ropy naftowej na potrzeby Ukrainy. Zdaniem szefa MSZ, takie oświadczenia „podważają bezpośrednią, pragmatyczną i korzystną dla obu stron współpracę między ukraińskimi i węgierskimi firmami energetycznymi, uzgodnioną w ramach dwustronnego memorandum”.
Jak podkreślał Sybiha, ilekroć polityka koliduje z pragmatycznym biznesem, „nic dobrego z tego nie wynika”.
„To, co ostatnio słyszymy z Budapesztu, jest dla nas zaskakujące. Wygląda na to, że chociaż Viktora Orbána już tu nie ma, jego polityka obstrukcjonizmu i izolacjonizmu nadal kwitnie. »Orbánizm« nie przyniósł korzyści Węgrom ani regionowi w przeszłości – i nie przyniesie korzyści nikomu w przyszłości” – zauważył.
Minister zapewnił jednocześnie, że Ukraina nadal deklaruje gotowość i otwartość „na rozwój korzystnej dla obu stron, pragmatycznej i opartej na wzajemnym szacunku współpracy dwustronnej z Węgrami”.



