
Collage / screen z nagrania / Boyd Bushman
Koncern Lockheed Martin ujawnił tajny dotychczas projekt swojego słynnego wydziału Skunk Works – bezzałogowy samolot stealth Vectis. W przyszłości ma on współdziałać z myśliwcami w operacjach bojowych. I natychmiast pojawiły się podejrzenia, że to technologia pozyskana z rozbitych statków UFO. O ile w ogóle nie przekazana Amerykanom przez Obcych.
Może brzmi to jak science fiction, ale Vectis już samym wyglądem przypomina pojazd z filmu o wojnie przyszłości. Ma 10,5 metra długości i 11,5 metra rozpiętości. Jest więc gabarytowo zbliżony do MQ-9 Reaper, a rozpiętością skrzydeł przypomina F-35. Jednak dla radarów ma być kompletnie niewykrywalny.
Na razie Amerykanie nie pokazali prototypu, który trafi do armii już w 2027 roku – pierwsza partia ma liczyć 5 sztuk. Ale nawet pełnowymiarowa makieta tego bezzałogowca wywołała olbrzymie zamieszanie.
Vectis będzie bowiem maszyną absolutnie wszechstronną – może walczyć z myśliwcami wroga, atakować cele naziemne i prowadzić rozpoznanie, ale bez ujawniania swojej obecności dzięki tak zaawansowanym właściwościom stealth, jakich nie ma obecnie żaden samolot na Ziemi.
Przed prezentacją Lockheed Martin opublikował też dość tajemniczą grafikę z sylwetką nieznanego statku powietrznego i enigmatycznym komunikatem, że “Skunk Works weszło na nowy poziom”. To wystarczyło, by pojawiły się sugestie, że Amerykanie nie pokazują całej prawdy i że Vectis zawiera rozwiązania pochodzące z pozaziemskich technologii.
Zwolennicy teorii spiskowych wskazują przede wszystkim na niezwykłą sylwetkę maszyny i fakt, że Skunk Works zawsze było kojarzone z najbardziej tajnymi konstrukcjami lotniczymi USA. Dowodów na “kosmiczne pochodzenie” tej technologii oczywiście nie ma, przynajmniej na razie, ale wątek UFO w kontekście produkcji Lockheed Martin pojawia się nie pierwszy raz.
W przeszłości były inżynier tej firmy, Boyd Bushman twierdził przed śmiercią w 2014 roku, że pracował w niej przy projektach wykorzystujących elementy pozyskane z rozbitych statków Obcych. Co więcej, miał jakoby nawet z nimi bezpośrednio współpracować, pokazywał zdjęcia. Okrzyknięto go jednak mistyfikatorem, a Pentagon i Biały Dom konsekwentnie zaprzeczają.
Czy więc Vectis rzeczywiście może mieć coś wspólnego z UFO? Nie ma na to dowodów. Ale jedno jest pewne: wraz z debiutem tej maszyny granica między tym, co jeszcze niedawno było fantastyką, a tym, co właśnie powstaje w amerykańskich laboratoriach wojskowych, znowu przesunęła się o ładnych kilka kroków.


