
Andrij Demczenko/zdjęcie: mediacenter.org.ua
Nie tylko rosyjska armia, ale również infrastruktura znajdująca się na terytorium Białorusi została wykorzystana podczas ostatnich ataków na zachodnią Ukrainę. Kijów ujawnia szczegóły, które pokazują, że białoruski kierunek to realne zagrożenie.
Rzecznik ukraińskiej Państwowej Służby Granicznej płk Andrij Demczenko poinformował, że ostatnie rosyjskie ataki na obwody rówieński, wołyński i lwowski były wspierane z terytorium Białorusi. Chodziło o przekaźniki sygnału rozmieszczone po białoruskiej stronie granicy.
„Widzimy, że Białoruś nie przestaje wspierać kraju terrorystycznego” – powiedział Demczenko. Jak wyjaśnił, rosyjskie środki napadu powietrznego otrzymywały sygnał za pośrednictwem przekaźników znajdujących się na terytorium Białorusi.
To szczególnie istotna dla Polski informacja w kontekście ostatnich ataków na zachodnią część kraju. Jak informowaliśmy, w wyniku ataków trafiona została lokomotywa pociągu relacji Kijów – Warszawa, i to zaledwie 2 kilometry od granicy z Polską. Rosyjskie drony dosięgły również przygranicznej stacji benzynowej, która stanęła w płomieniach. Ze względu na zagrożenie ewakuowano dwa polskie przejścia graniczne.
Co ważne, ukraińska straż graniczna nie obserwuje obecnie po białoruskiej stronie zwiększania liczebności rosyjskich zgrupowań uderzeniowych bezpośrednio przy granicy z Ukrainą. Nie oznacza to jednak, że zagrożenie z północy zniknęło. Demczenko podkreślił, że zagrożenie ze strony Białorusi nadal się utrzymuje.
Informacje o wykorzystaniu białoruskich przekaźników pojawiły się już wcześniej. 11 września szef ukraińskiego wywiadu wojskowego Ołeh Iwaszczenko mówił, że na Białorusi ponownie zaczęły działać urządzenia, które rosyjskie wojska mogą wykorzystywać do przekazywania sygnału dronom uderzeniowym. W czerwcu Wołodymyr Zełenski informował natomiast, że takie przekaźniki wykorzystywane podczas rosyjskich ataków przestały działać. Wcześniej, zagroził Łukaszence, że jeśli ich nie wyłączy, potraktuje Białoruś jako część terytorium wroga.
Teraz Kijów ponownie wskazuje na białoruskie terytorium jako element rosyjskiej infrastruktury wykorzystywanej podczas ataków.



