
belta.by
Aleksander Łukaszenka podczas rozmowy ze specjalnym wysłannikiem prezydenta USA Johnem Cole’em kategorycznie odrzucił informacje o trwających na Białorusi represjach. Przekonywał, że więźniów politycznych w kraju… nie ma, i że w jego kraju nie ma potrzeby dokonywania kolejnych aresztowań..
– Na Białorusi nie ma więźniów politycznych, ponieważ nie ma takiego artykułu w naszym ustawodawstwie – stwierdził Łukaszenka. Zapewnił, że osoby przebywające w więzieniach i koloniach karnych, takie jak zwolniony pod koniec kwietnia br. Andrzej Poczobut, po prostu trafiły tam słusznie;
„John, jeszcze jedno. Przed naszym spotkaniem dużo mówiło się o uwolnieniu, jak to nazywasz, więźniów politycznych. Chociaż raz jeszcze apeluję, abyś nie dał się zwieść. Na Białorusi nie ma więźniów politycznych, ponieważ nie ma takiego artykułu w naszym ustawodawstwie. Ale dużo się mówi o tym: o uwolnieniu osób, które (jako prawnik, adwokat, doskonale to rozumiesz) są prawnie objęte śledztwem lub przebywają w koloniach pracy przymusowej” – powiedział dyktator.
Dyktator odniósł się również do informacji, według których po uwolnieniu części więźniów politycznych reżim kontynuuje represje na jeszcze większą skalę.
„Przechodzę do głównego tematu. Nasi uciekinierzy rozgłaszają tę nowinę na Zachodzie i czuję, z tego, co słyszałem, że wmówiono ci, że zwalniamy tu niektórych ludzi, ale jednocześnie kontynuujemy represje, zatrzymując dwa razy więcej osób w tym samym celu. Chcę ci publicznie powiedzieć, że to absolutna nieprawda”– przekonywał Cole’a.
Tymczasem dane białoruskiego Centrum Praw Człowieka „Wiasna” pokazują zupełnie inny obraz.
Od czasu dużego uwolnienia więźniów politycznych 19 marca, kiedy po negocjacjach z udziałem Johna Cole’a wypuszczono 250 osób, kolejne 224 osoby otrzymały status więźniów politycznych. Ponadto z informacji „Wiasny” wynika, że 138 osób uznano za więźniów politycznych już po ich zwolnieniu. Dlaczego dopiero po zwolnieniu? Sprawa jest prosta; Organizacja nie posiadała informacji o tych ludziach, ponieważ rodziny skazanych bały się kolejnych reperkusji ze strony aparatu bezpieczeństwa i nie zwracała się do „Wiasny”.
Oznacza to, że po marcowym uwolnieniu 250 osób, obrońcy praw człowieka odnotowali 362 przypadki pozbawienia wolności, które uznali za motywowane politycznie.
Kontrast jest więc uderzający. Łukaszenka przekonuje amerykańskiego wysłannika, że informacje o dalszych represjach są „absolutną nieprawdą”. Dane „Wiasny” zaś wskazują na zupełnie inną rzeczywistość.

