
Collage / fot: Espreso.tv / Fire Point
Już w sierpniu Ukraina może zacząć strącać rosyjskie rakiety balistyczne pociskami antybalistycznymi własnej produkcji.
Ukraińska firma Fire Point poinformowała, że już w tym miesiącu zamierza rozpocząć seryjną produkcję swojego pocisku przechwytującego FP-7.X. Ma on być podstawą nowego systemu przeciwrakietowego Freyja.
Właśnie zakończono pierwszy etap tego projektu – opracowanie nowego systemu obrony przeciwrakietowej w ramach Europejskiej Koalicji Antybalistycznej z udziałem Ukrainy i szeregu państw Europy, ale bez Polski, zwanego potocznie Europejską Kopułą.
Weszły do niej Niemcy, Francja, Włochy, Holandia, Norwegia, Hiszpania, Szwecja i Dania oraz czołowe europejskie koncerny zbrojeniowe – Leonardo, Thales, Saab, Eurosam i inne. Polska Grupa Zbrojeniowa chce do niej dołączyć, ale czy tak się stanie – nie wiadomo. Byłaby to dla nas dodatkowa ochrona przed rakietami balistycznymi, oprócz amerykańskich systemów Patriot.
Podstawą tego systemu mają być właśnie ukraińskie pociski FP-7.X. Ukraina ma również budować ich wyrzutnie, a europejskie firmy – pozostałe elementy. Fire Point podpisała już umowy z 13 firmami na rozwój różnych komponentów. Obecnie czeka jeszcze tylko na głowice naprowadzające na podczerwień od niemieckiej firmy Diehl Defence.
Ukraina ma już wprawdzie amerykańskie wyrzutnie Patriot do strącania rosyjskich rakiet balistycznych, ale dramatycznie brakuje jej pocisków do tych systemów. Ma też wstępną zgodę Donalda Trumpa na uruchomienie własnej produkcji Patriot, ale jest to zbyt skomplikowane, by mogło ruszyć szybko. Stąd FP-7.X to jedyna nadzieja na obronę przed rosyjskim zagrożeniem balistycznym.



