
Kremlowski propagandysta Władimir Sołowjow
Rosyjski propagandysta Władimir Sołowjow coraz częściej zaskakuje alarmistycznymi wizjami. Ten najbardziej rozpoznawalny głos kremlowskiej propagandy przyznał, że wojna może wkrótce przestać być odległą „operacją wojskową”, a ataki mogą sięgnąć znacznie głębiej terytorium Federacji Rosyjskiej. Jego słowa stoją w wyraźnej sprzeczności z suflowaną przez lata kremlowską narracją o niezwyciężoności Rosji.
Według Sołowjowa Ukraina jest blisko stworzenia własnych rakiet balistycznych, co – jego zdaniem – może doprowadzić do gwałtownego wzrostu liczby ukraińskich uderzeń.
„Wkrótce Ukraina będzie miała własną broń balistyczną” – przekonywał propagandysta.
Jego słowa padły w rosyjskiej telewizji i zabrzmiały jak ostrzeżenie skierowane nie tylko przeciwko Ukrainie, ale również przeciwko władzom Rosji, które – według niego – ukrywają przed społeczeństwem skalę zagrożenia.
„Chichoty, żarty z ekranów telewizorów – nie ma żadnej wojny. A potem przyleci balistyka!” – mówił Sołowjow.
Propagandysta zaapelował do Rosjan, by przestali wierzyć w przekaz, że wojna pozostaje daleko od ich życia.
„Jeśli ktoś nie wie, jak szybko przychodzi piekło, niech spojrzy na życie w Doniecku, w Biełgorodzie. Zobaczcie, jak szybko znika spokojne życie” – stwierdził.
„Nie ma miejsca, gdzie można się ukryć”
Sołowjow ostrzegł, że mieszkańcy Rosji nie powinni mieć złudzeń, iż konflikt pozostanie ograniczony do terenów przygranicznych.
„Macie iluzję, że gdzieś można się schować? Obudźcie się!” – powiedział.
Słowa jednego z najważniejszych rosyjskich propagandystów mają szczególnie mocny ładunek, ponieważ przez lata kremlowska narracja przedstawiała wojnę jako odległą „operację wojskową”, która nie wpływa na codzienne życie większości Rosjan.
Tymczasem coraz częstsze ukraińskie ataki dronowe na obiekty w Rosji oraz wizja rozwoju własnych systemów rakietowych budzą wśród rosyjskich elit obawy, że rozpętana przez nich wojna obróci się przeciwko nim.
To nie pierwszy raz w ostatnich tygodniach, gdy Sołowjow prezentuje bardziej alarmistyczny przekaz. Nawoływał nawet do przesiedlenia mieszkańców części rosyjskich regionów w głąb Azji, argumentując to względami bezpieczeństwa.
Jego najnowsze wypowiedzi pokazują jednak rosnącą nerwowość w rosyjskiej przestrzeni propagandowej. A jeszcze tak niedawno Kreml przekonywał obywateli, że sytuacja jest pod pełną kontrolą….
Czyżby Rosjanie są przygotowywani na najgorsze?



