
Ilja Jaszyn/ Fot: facebook.com
Rosyjski opozycjonista Ilja Jaszyn przekonuje, że Europa popełni błąd, jeśli będzie patrzeć na Rosjan wyłącznie przez pryzmat zagrożenia migracyjnego. Jego zdaniem bezpieczeństwo Europy po odejściu Władimira Putina zależy również od tego, jaka Rosja powstanie po jego rządach.
Ilja Jaszyn, rosyjski opozycjonista przebywający na emigracji, polemizuje z tezą byłego brytyjskiego dyplomaty Nigela Gould-Daviesa, który wskazywał na sprzeczność między interesami rosyjskiej opozycji na uchodźstwie a bezpieczeństwem Europy. Zdaniem Jaszyna jest dokładnie odwrotnie: długoterminowe bezpieczeństwo Europy będzie niemożliwe bez demokratycznej Rosji.
Jaszyn nie kwestionuje potrzeby twardej polityki wobec Kremla. Wręcz przeciwnie. Podkreśla, że europejska odpowiedź na rosyjską agresję powinna obejmować wsparcie wojskowe dla Ukrainy, sankcje, działania kontrwywiadowcze oraz ochronę przed rosyjskim szpiegostwem i sabotażem.
Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy izolacja Rosji staje się celem samym w sobie.
„Mur nie zatrzyma rosyjskich agentów”
Według Jaszyna zamykanie Europy przed Rosjanami nie rozwiąże problemu działalności rosyjskich służb. Profesjonalni agenci Kremla mogą posługiwać się fałszywymi dokumentami, korzystać z pośredników i działać za pośrednictwem obywateli innych państw.
Jednocześnie restrykcje mogą uderzać w zupełnie inną grupę – Rosjan, którzy uciekli przed represjami i sprzeciwiają się Putinowi.
Jako przykład Jaszyn wskazuje zawieszenie przez Niemcy programu wiz humanitarnych dla antywojennych Rosjan i białoruskich opozycjonistów. Pyta, czy decyzja ta rzeczywiście osłabiła Kreml.
W jego ocenie nie. Rosyjski szpieg nie potrzebuje programu humanitarnego, aby dostać się do Europy. Dla prześladowanego opozycjonisty może on natomiast oznaczać możliwość ocalenia i rozpoczęcia działalności na rzecz demokratycznej przyszłości Rosji.
Jaszyn podkreśla, że w Rosji nadal trwają represje, a ludzie są więzieni za sprzeciw wobec wojny i władzy Putina. Sam spędził w rosyjskim więzieniu dwa lata.
Rosja po Putinie. Kluczowe pytanie dla Europy
Najważniejsza część argumentacji Jaszyna dotyczy jednak przyszłości.
Putin nie będzie rządził wiecznie – przekonuje opozycjonista. – Rosja pozostanie natomiast sąsiadem Europy.
Dlatego Zachód powinien już dziś zastanawiać się, co stanie się z tym państwem po odejściu obecnego przywódcy.
Jaszyn uważa, że interes Rosji można rozumieć na dwa skrajnie różne sposoby. W wizji Kremla oznacza on izolację, militaryzm, imperialne ambicje i podporządkowywanie sąsiadów. Demokratyczna opozycja proponuje natomiast państwo, które zrezygnuje z imperialnej polityki i będzie budować pokojowe relacje z Europą.
I właśnie dlatego – zdaniem Jaszyna – demokratyczna rosyjska opozycja nie jest dla Europy zagrożeniem, lecz potencjalnym sojusznikiem.
„Mury łatwo zbudować”
Jaszyn apeluje więc do europejskich przywódców, by nie traktowali wszystkich Rosjan jako potencjalnego zagrożenia. Jego zdaniem Europa powinna jednocześnie wzmacniać ochronę przed Kremlem i utrzymywać kontakty z Rosjanami, którzy chcą zmiany systemu.
Nie chodzi o łagodzenie polityki wobec Putina. Chodzi o przygotowanie się na czas, gdy Putina już nie będzie.
„Mury łatwo zbudować. Ale budowanie mostów to mądrzejszy wybór” – przekonuje rosyjski opozycjonista.
W jego ocenie właśnie dziś Europa ma szansę zdecydować, czy przyszła Rosja będzie kolejnym zagrożeniem u jej granic, czy też państwem, z którym będzie można budować normalne, pokojowe relacje.
I dlatego – jak sugeruje Jaszyn – walka o przyszłą Rosję jest jednocześnie walką o przyszłe bezpieczeństwo Europy.



