
Ilustracja: AI
Ze strachu przed ukraińskimi atakami na swoje magazyny druga największa rosyjska sieć handlowa Ozon przestała dostarczać towary na Krym i oficjalnie uznała, że nie należy on do Rosji.
Sensacyjna decyzja wyszła na jaw “zupełnie przypadkowo”, gdy jedna z mieszkanek okupowanego półwyspu poskarżyła się, że dosłownie w ciągu jednego dnia ze sklepów w Sewastopolu zniknęły wszystkie towary dostarczane przez Ozon – donosi Dialog.
Kobieta zwróciła się do działu wsparcia tej sieci i otrzymała odpowiedź: “Ozon nie dostarcza towarów do Sewastopola, gdyż dostawa poza Rosję jest dostępna tylko do następujących krajów: Armenia, Białoruś, Kazachstan, Kirgistan i Uzbekistan”.
Oburzona “rosyjska patriotka” zamieściła zrzut ekranu swojej z rozmowy z działem wsparcia tej firmy. “Jeszcze wczoraj Ozon dostarczał swoje produkty na Krym i do Sewastopola. A teraz okazuje się, że Sewastopol nie jest terytorium Rosji! Ciekawe, co?” – napisała.
Powód jest prosty. Ozon nie chce podzielić losu swojego głównego konkurenta – rosyjskiej sieci Wildberries, która od 18 lipca każdej kolejnej nocy traci co najmniej jeden swój wielki hub logistyczny, a poprzedniej nocy ukraińskie drony spaliły aż 3 na raz. Z 26 wielkich magazynów zostało już tylko 10, firma poniosła straty sięgające 4 mld dolarów i zmierza ku bankructwu.
Ukraińskie drony zniszczyły też magazyn sieci 3PL , a The Moscow Times poinformował właśnie, że uderzyły w kolejną sieć – Lenta należącą do miliardera Aleksieja Mordaszowa. Spaliły jej wielkie centrum dystrybucji żywności pod Petersburgiem.
Wcześniej Ukraińcy nie atakowali magazynów z żywnością. Ponieważ jednak Rosjanie zaatakowali takie centrum w Dnieprze, więc teraz Ukraina zaczęła robić to samo. Natomiast Ozon był atakowany tylko raz – 31 lipca i tylko jednym dronem. W ostatniej chwili ominął on jednak magazyn w Zielenodolsku i eksplodował obok.
Najwyraźniej właściciele sieci zrozumieli ten sygnał. Wiedzą, że będą następni. Postanowili więc działać z wyprzedzeniem, próbując “przypodobać się Ukrainie i uznać jej Krym”, by chronić swoje biznesy, a przynajmniej zyskać na czasie.
Kommersant informuje bowiem, że Ozon rozpoczął gorączkowe wycofywanie najcenniejszych towarów, głównie elektroniki, z dużych hubów i przerzucanie ich do małych magazynów. A Ukraińcy najwyraźniej dają rosyjskiej firmie na to czas.
Tymczasem również rosyjscy handlarze detaliczni zaczęli masowo zabierać swoje towary z wielkich centrów i przenosić je albo do małych składów, albo zostawiać u producentów i odbierać tylko wtedy, gdy są potrzebne. Powoduje to, oczywiście, wielkie trudności logistyczne, poważne opóźnienia w handlu i wzrost cen towarów.
Innego wyjścia jednak nie ma. Rosyjskie dowództwo nie ma tylu systemów obrony powietrznej, by rozmieścić je przy każdym większym magazynie w kraju. Po pierwsze dlatego, że bardzo dużo ich już straciło, a po drugie – są potrzebne do działań przy froncie, do ochrony Moskwy, Krymu, rezydencji Putina, rafinerii, zakładów zbrojeniowych, lotnisk, portów, baz wojskowych i infrastruktury krytycznej.



