
Ukraińskie drony zaatakowały wielkie centrum hurtowe w Koledino pod Moskwą. I najwyraźniej pomyliły cele. Zamiast trafić w kolejny skład sieci handlowej Wildberries, czyli w “rosyjski Amazon”, podpaliły sąsiedni hub sieci 3PL. Ale spokojnie, to nie żadna polska firma (zbieżność nazw przypadkowa), tylko rosyjska – skrót od Third-Party Logistics.
Według władz Moskwy, atak w nocy na 28 lipca trwał aż 10 godzin. Na obwód moskiewski leciało 390 ukraińskich dronów, z czego jakoby 81 zniszczyła obrona powietrzna, a większość “zneutralizowano”. Co z pozostałymi? Na razie wiadomo o kilku trafionych celach, wśród których jest wspomniany magazyn sąsiadujący z Wildberries. Na nagraniach widać wielki słup dymu.
Koledino to jedno z największych w Rosji centrów logistycznych i chyba największy hub hurtowy zaopatrujący Moskwę, przez który przechodzą miliony towarów dziennie. Trafiony magazyn 3PL o powierzchni 18,3 tys. m kwadratowych stanął w ogniu.
Tymczasem analitycy OSINT z Airborne Division twierdzą, że pożar wybuchł nie w wyniku uderzenia drona, ale zbłąkanego pocisku rosyjskiej obrony powietrznej. Centrum Wildberries tym razem nie ucierpiało.
Kanał Astra informuje z kolei o trafieniu w jeden z największych w Rosji zakładów regeneracji opon i produkcji wyrobów z gumy w podmoskiewskim Czechowie. Tam również wybuchł pożar. Nie wiadomo, czy również w tym przypadku był to planowany cel, gdyż obok jest zakład Gidrostalkonstrukcja, produkujący urządzenia hydromechaniczne i konstrukcje metalowe dla energetyki.
Z powodu nalotu pracę zawiesiły trzy moskiewskie lotniska: Wnukowo, Domodiedowo i Żukowskij. W nocy drony atakowały też Ramienskoje, Kołomnę, infrastrukturę portową w Rostowie, słyszano eksplozje w Biełgorodzie, Jarosławiu i Taganrogu.




Dodaj swój komentarz