
Fot: screen Exilenova+ / Supernova+
Ukraina przyspieszyła z niszczeniem magazynów największej rosyjskiej sieci handlowej Wildberries. Tej nocy drony spaliły aż 3 takie centra logistyczne – w obwodzie moskiewskim, leningradzkim i twerskim.
Najgroźniejszy w skutkach był atak w Czechowie pod Moskwą. Według lokalnych władz, zginęło 5 osób, a 6 zostało rannych. Gubernator Andriej Worobjow, mówi jedynie ogólnie o “pożarze magazynu”, unikając – jak ognia – nazwy Wildberries. Sama firma także milczy. Uszkodzona została również stacja energetyczna w strefie przemysłowej.
Drugi nalot miał miejsce w Krasnym Borze pod Petersburgiem. Także tam gubernator Aleksandr Drozdenko informuje tylko o “uszkodzeniach w obszarze magazynowym” i jednym zabitym. W tym przypadku Wildberries potwierdza ewakuację pracowników. Centrum w Krasnym Borze to największy kompleks Wildberries w obwodzie leningradzkim – 154 tys. m kw.
Trzeci zaatakowany magazyn znajdował się we wsi o zdumiewającej jak na Rosję nazwie Emmaus (nadana w XVIII w.) w rejonie kalinińskim pod Twerem. Tu również gubernator mówi o “uszkodzeniu magazynu”, nie podając nazwy.
Centrum Wildberries w Emmaus jest z kolei najnowsze w Rosji – pierwszą jego część o powierzchni 77 tys. m kw. (docelowo 150 tys.) oddano do użytku zaledwie 3 miesiące temu.
Tym samym – według obliczeń ekspertów – od 18 lipca ukraińskie drony uderzyły już w 20-21 mega-magazynów Wildberries w Rosji, trwale wyłączając z użytku co najmniej 16 z nich na 26 wszystkich, które ma ta firma, czyli 62%. Udział zniszczonej powierzchni magazynowej z towarami jest mniejszy, gdyż sieć ta ma jeszcze ok. 180 małych magazynów.
Uderzenie w największe huby spowodowało jednak paraliż logistyczny i straty przekraczające 3,5 mld dolarów. Zdaniem ekspertów, Wildberries zmierza do bankructwa bo traci możliwość spłaty wielkich kredytów w rosyjskich bankach, a małe magazyny nie są w stanie obsłużyć dużego ruchu towarowego. Ceny produktów na rosyjskim rynku e-commerce wzrosły w parę dni o 10-30%.
Ostatnio trudno jest znaleźć takie nagrania tych ataków, w których nie sypią się zza kadru głośne rosyjskie przekleństwa. Pokazuje to jaki jest stan emocji Rosjan, gdy wojna przeniosła się z frontu do ich “bezpiecznych” miast na głębokich tyłach.


