
Wasyl Bodnar. Fot: PrtSC/Ukraińska Prawda
Ustępujący ambasador Ukrainy Wasyl Bodnar odrzuca zarzuty wobec Kijowa i kieruje je w stronę Warszawy. Padają mało dyplomatyczne słowa o „populistycznym podejściu” i zarzut jednostronnego patrzenia na historię.
Sprawa ekshumacji polskich ofiar UPA ponownie rozpala relacje Warszawy z Kijowem. Tym razem głos na antenie RMF FM zabrał Wasyl Bodnar, który twierdzi, że Ukraina w przeciwieństwie do Polski wywiązuje się z obietnic i wydaje kolejne zgody na poszukiwania i ekshumacje. Wśród lokalizacji wymienionych przez ambasadora znalazły się m.in. Puźniki, Huta Pieniacka, Ostrówki, Wola Ostrowiecka i Ugły.
Bodnar przekonywał, że zezwolenia są wydawane etapami, zgodnie z ustaleniami polsko-ukraińskiej grupy roboczej. Gdy jednak padło pytanie, dlaczego proces nie może zostać przyspieszony, dyplomata odpowiedział ostro.
„To jest populistyczne podejście” – zarzucił rozmówcy.
Jak tłumaczył, fizycznie niemożliwe jest natychmiastowe uruchomienie prac w 26 miejscach.
Bodnar nie poprzestał na obronie stanowiska Kijowa. Twierdzi, że od miesięcy zabiega w Warszawie o wydanie Ukrainie przynajmniej jednego zezwolenia na prace poszukiwawcze w Polsce.
„Ja już parę miesięcy się dobijam przynajmniej jednego zezwolenia” – mówił, wskazując na przeszkody biurokratyczne.
Ambasador powiedział wprost, że nie jest zadowolony z działania strony polskiej i według dyplomaty Polska nie wywiązuje się w tej kwestii w sposób, którego oczekuje strona ukraińska.
Bodnar nie ukrywa także różnic w ocenie historii.
„Spojrzenie na historię na Ukrainie i w Polsce są kardynalnie różne” – powiedział.
Jak stwierdził, ocenianie ukraińskiego podejścia wyłącznie z polskiej perspektywy prowadzi do niezrozumienia Ukraińców.
„Patrzeć na Ukrainę przez pryzmat polski, czy przez okulary polskie, to znaczy, że nie rozumie się po prostu, o czym myślą” – podsumował.
Jeszcze większe emocje wywołała wypowiedź Bodnara dotycząca zbrodni wołyńskiej. Jego zdaniem rozmowa o Wołyniu powinna obejmować działania niemieckich i sowieckich władz okupacyjnych oraz szersze analizowanie kontekstu historycznego.
„Polska ma podejście jednostronne” – stwierdził przedstawiciel Zełenskiego. Jego zdaniem w Polsce obowiązuje narracja, w której „Ukraińcy źli, a Polacy dobrze”.
Wasyl Bodnar dolał oliwy do ognia mówiąc wprost, że Ukraina nie cofnie się przed żądaniem Polski o zmianę nazwy jednostki odwołującej się do UPA, a w Kijowie zostało odebrane to jako ultimatum.
Bodnar bronił decyzji o nadaniu brygadzie kontrowersyjnej nazwy i odmówił uznania jej za błąd.
„Nazwa nie będzie zmieniona, bo to jest decyzja suwerenna Ukrainy” – oświadczył.
Przypomnijmy, że symbolem ostatniej eskalacji była decyzja Zełenskiego dotycząca nadania jednostce wojskowej imienia „bohaterów UPA”, co w konsekwencji — po próbach namówienia Kijowa do wycofania się z tego kroku, było odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Prezydent odesłał najwyższe odznaczenie państwowe zwykłą pocztą.
Bodnar przyznał, że konflikt doprowadził do jednego z najsilniejszych kryzysów w historii stosunków polsko-ukraińskich.
