
Aleksander Łukaszenka i minister obrony RB Wiktor Chrenin na poligonie Obuz Lesnowski w obwodzie brzeskim we wrześniu 2024. Fot: president.gov.by
Kreml może przygotowywać kolejny ruch na północy Ukrainy. Ukraiński wywiad wojskowy (HUR) ostrzega, że jeśli Rosja przeprowadzi w tym roku nową falę mobilizacji, już zimą może stworzyć siły zdolne do rozpoczęcia ofensywy z kierunku Białorusi. Na celowniku miałyby znaleźć się obwody kijowski i czernihowski.
O możliwym scenariuszu mówił zastępca szefa Głównego Zarządu Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy generał Wadim Skibicki w rozmowie z RBC-Ukraina.
Według niego Rosja może próbować osiągnąć sukcesy na wybranych odcinkach frontu, a następnie przeprowadzić mobilizację. Jeśli do niej dojdzie jeszcze w tym roku, Kreml będzie potrzebował kilku miesięcy, aby wyszkolić i skoncentrować nowe jednostki.
Skibicki przypomniał, że po rosyjskiej mobilizacji z jesieni 2022 roku część nowych żołnierzy trafiła na front bardzo szybko, bo już w grudniu, a większe siły pojawiły się w styczniu 2023 roku.
Dlatego – jego zdaniem – kolejna mobilizacja przeprowadzona w 2026 roku mogłaby doprowadzić do stworzenia dużego zgrupowania zdolnego do działań na początku 2027 roku.
Szczególną uwagę zwraca na luty. Rosyjskie dowództwo może bowiem celowo wybrać ten miesiąc ze względów propagandowych i symbolicznych.
Potencjalnym kierunkiem uderzenia miałaby być północ Ukrainy, przede wszystkim obwody kijowski i czernihowski. Oznaczałoby to próbę ponownego wykorzystania kierunku, z którego rosyjskie wojska zaatakowały Ukrainę w lutym 2022 roku.
Ukraiński generał studzi jednocześnie alarmistyczne oceny. Podkreśla, że obecnie nie ma oznak świadczących o gotowości Rosji do przeprowadzenia takiej operacji.
– Nie ma do tego wojsk – ocenił Skibicki.
Jego zdaniem ofensywa z północy będzie zależeć przede wszystkim od tego, czy Kreml zdecyduje się na mobilizację i jak dużą liczbę ludzi zdoła wcielić do armii.
Rosja zaanektuje Białoruś? Niemiecki profesor wskazuje konkretną datę



