
fot; ostorozhno.novosti
24-letnia Rosjanka podejrzewana o podłożenie ładunku wybuchowego pod samochodem podpułkownika w Petersburgu zdołała opuścić Rosję. Jak podaje „Fontanka”, 27 sierpnia kobieta odleciała do Kiszyniowa, wcześniej podróżując przez Turcję.
Według rosyjskich mediów kobieta miała zostać zwerbowana kilka miesięcy temu. Za pośrednictwem komunikatora skontaktowali się z nią nieznani sprawcy, a następnie osoby przedstawiające się jako przedstawiciele Sił Zbrojnych Ukrainy. Rozmowy miały początkowo dotyczyć wojny i polityki.
Później 24-latce zaproponowano wykonanie zadania – podłożenie improwizowanego ładunku wybuchowego pod wskazanym samochodem. W zamian miała otrzymać możliwość wyjazdu z Rosji.
Kobieta nie pochodzi z Petersburga, przyjechała na zlecenie z innego miasta. Wieczorem 26 sierpnia miała podłożyć bombę pod samochodem, a następnie natychmiast udać się na lotnisko Pułkowo.
Nad ranem 27 sierpnia, około godziny 5, odleciała do Turcji.
Rosyjskie służby miały stosunkowo szybko ustalić jej tożsamość i zwrócić się do tureckich odpowiedników z prośbą o jej zatrzymanie. Było jednak za późno. Kobieta zdążyła już opuścić Turcję i poleciała do Kiszyniowa. Teraz prawdopodobnie jest gdzie indziej.
W wyniku eksplozji w Petersburgu zginął podpułkownik rosyjskiej armii, lotnik. Rosyjskie służby prowadzą śledztwo w sprawie zamachu i poszukują osób, które miały stać za jego organizacją.



