
Screen / Exilenova+
Na Dalekim Wschodzie Rosji doszło do potężnej eksplozji i pożaru w tamtejszym Amurskim Kombinacie Gazochemicznym. Według pierwszych informacji, zginął obywatel Chin, a ponad 100 osób zostało rannych. Znowu przypadek?
W mediach pojawiają się pierwsze nagrania. Świadkowie mówią, że fala uderzeniowa była tak silna, iż zmiotła część pomieszczeń zakładu. Okoliczni mieszkańcy widzieli dużo karetek pogotowia i wozów strażackich pędzących w stronę kombinatu, jednego z największych tego typu na świecie.
Według nieoficjalnych informacji, w powietrze wyleciała instalacja pirolizy – kluczowe ogniwo produkcji propylenu i etylenu, o rocznej docelowej wydajności 2,7 mln ton. Doszło do tego, gdy kompleks – wspólna inwestycja rosyjskiego koncernu Sibur i chińskiego Sinopec – znajdował się w fazie wstępnego rozruchu przed eksploatacją przemysłową na pełną skalę.
Według rosyjskich mediów, w wybuchu zginął obywatel Chin. Podawane są różne liczby rannych – od 87 do ponad 100. Z tego co najmniej 6 osób, a według innych źródeł – kilkanaście jest w stanie ciężkim. Rozruch kombinatu został wstrzymany. Wszczęto śledztwo.
Eksperci nie są w stanie wyobrazić sobie, że mogło to być uderzenie ukraińskich dronów, odległość jest zbyt duża – ponad 6 tys. km. Z drugiej strony – to już kolejna w ostatnim czasie taka eksplozja w zakładzie sektora chemiczno – energetycznego na Dalekim Wschodzie Rosji. A to właśnie ten sektor jest przecież jednym z głównych celów ukraińskich uderzeń.
Zobacz, co było poprzednio: Pożar rafinerii 7 tys. km od Ukrainy! Przypadek? (WIDEO). Tak więc – jeśli to nie drony – to sabotaż? Czy znowu “zwykły wypadek”? Na razie nic więcej nie wiadomo.

