
Collage / fot: Exilenova+
W Komsomolsku nad Amurem w rosyjskim Kraju Chabarowskim wybuchł 11 sierpnia pożar w dużej rafinerii koncernu Rosnieft. Na razie nikt nie wie, co go wywołało.
Większość ekspertów uważa, że nie mógł to być atak dronów, a przynajmniej nie wystrzelonych z oddalonej o 7 tysięcy km Ukrainy. Z drugiej strony trudno uwierzyć, że w czasie gdy ukraińskie bezzałogowce codziennie uderzają w jedną rosyjską rafinerię po drugiej, ta akurat zapaliła się “przypadkowo”. Sabotaż, czy mimo wszystko skutek zwykłej awarii?
Miejscowe władze na razie milczą w tej sprawie. Według nieoficjalnych informacji, “przyczyną była dehermetyzacja instalacji”. TASS podaje, że nie ma ofiar. Na nagraniach widać gęsty dym nad rafinerią.
Jej roczna moc przerobowa to 8 mln ton, produkuje benzynę, olej napędowy i paliwo okrętowe. Jest jednym z głównych dostawców na Dalekim Wschodzie Rosji. Przypomnijmy, że wcześniej ukraińskie drony uderzyły w dwa inne wielkie zakłady rosyjskiej energetyki – zobacz: Największy gigant Rosji w ogniu! Dużo ofiar (WIDEO)


