
gen. Paweł Szandruk. Fot. Wikipedia / Sygn. sm00505
Pawło Szandruk to jedna z najbardziej niejednoznacznych postaci wojennej historii Polski i Ukrainy. Walczył z bolszewikami o niepodległość Ukrainy, został oficerem Wojska Polskiego i bohaterem kampanii wrześniowej 1939 roku. Kilka lat później stanął na czele formacji związanej z SS „Galizien”, by pod koniec wojny próbować wyprowadzić swoich żołnierzy na Zachód. Po wojnie otrzymał od prezydenta RP na uchodźstwie Srebrny Krzyż Orderu Virtuti Militari.
Tak niezwykłą biografię Pawła Szandruka przypomina Piotr Janczarek na portalu TwojaHistoria.pl. Jak podkreśla autor, los ukraińskiego oficera był mocno związany z dramatycznymi wyborami, przed którymi stawało wielu patriotycznie nastawionych Ukraińców w pierwszej połowie XX wieku.
Od armii carskiej do walki z bolszewikami
Szandruk rozpoczął wojskową karierę jeszcze w armii carskiej. Podczas I wojny światowej zdobywał doświadczenie, które później wykorzystał w walce o niepodległość Ukrainy. W wojnie z bolszewikami dowodził brygadą, walczył o Kijów i Galicję.
Po klęsce Ukraińskiej Republiki Ludowej nie zniknął z życia politycznego i wojskowego. W listopadzie 1920 r., po zawarciu przez Polskę rozejmu z bolszewikami i klęsce wojsk ukraińskich w walkach z Armią Czerwoną, został internowany i wraz z żołnierzami Ukraińskiej Republiki Ludowej na terytorium Polski. Szandruk dzielił ich trudny los, ale sytuacja zmieniła się po przewrocie majowym.
O ile – jak wspominał sam Szandruk – wcześniej szef Sztabu Generalnego gen. Stanisław Szeptycki potrafił do ukraińskiego generała Wołodymyra Salskiego powiedzieć „Wynoście się z Polski, wy szmaciarze!”, o tyle po przewrocie majowym ukraińscy sojusznicy zostali niemal zrównani w prawach z polskimi weteranami. Już w maju 1921 roku sam Marszałek podczas wizytacji w obozie internowania nr 10 powiedział: „Ja was przepraszam, Panowie, ja was bardzo przepraszam”. Ukraińskim oficerom zaproponowano służbę w Wojsku Polskim na kontraktach. Szandruk przyjął tę możliwość.
Szybko awansował i rozwijał karierę wojskową. Ukończył Wyższą Szkołę Wojenną, został podpułkownikiem dyplomowanym i zajmował się również pracą naukową oraz publicystyką wojskową.
Szandruk szybko wszedł także w krąg polskich instytucji wojskowych. Współpracował z Wojskowym Biurem Historycznym i Wojskowym Instytutem Naukowo-Wydawniczym, publikował w „Bellonie” i „Przeglądzie Wojskowym”. Był autorem około 80 haseł w „Encyklopedii Wojskowej”, a w 1933 r. opublikował pracę poświęconą wojnie ukraińsko-rosyjskiej 1920 r.
Jeszcze ważniejsza była jego działalność wojskowa. Od 1928 r. aż do wybuchu wojny w 1939 r. kierował tajnym sztabem Armii URL przy Sztabie Głównym Wojska Polskiego. Jego zadaniem było przygotowanie ukraińskich struktur wojskowych, które w razie sowieckiej agresji mogłyby walczyć u boku Polski. Po polskiej stronie współpracowali z nim m.in. gen. Wacław Stachiewicz, Julian Stachiewicz i Tadeusz Kutrzeba.
Szandruk został również oficerem kontraktowym Wojska Polskiego. Ukończył Wyższą Szkołę Wojenną w 1938 r. jako podpułkownik dyplomowany.
Rok później sam znalazł się na pierwszej linii. We wrześniu 1939 r. był szefem sztabu 29. Brygady Piechoty. Podczas bitwy pod Tomaszowem Lubelskim przejął dowodzenie grupą płk. Jana Bratro i — według przywoływanych relacji — uratował brygadę przed zagładą.
Ciężko ranny trafił do niemieckiej niewoli, a następnie do szpitala w Kielcach. Polski lekarze uznali jego stan za beznadziejny, został zwolniony.
To właśnie ten polski rozdział jego biografii jest kluczowy dla zrozumienia późniejszych, niezwykle kontrowersyjnych decyzji i jego miejsca w historii XX wieku.
Na początku 1940 roku na skutek denuncjacji ze strony dawnych kolegów – ukraińskich oficerów, został aresztowany przez Gestapo i sadzony na siedem miesięcy w więzieniu mokotowskim. Po wyjściu na wolność kilkakrotnie odrzucał niemieckie propozycje zaangażowania się w tworzenie ukraińskich formacji wojskowych. Zamiast kariery u boku Niemców wybrał pracę kierownika kina w Skierniewicach.
Sytuacja zmieniła się, gdy Armia Czerwona zaczęła odzyskiwać kolejne tereny zajęte przez Niemców. Wśród ukraińskich środowisk politycznych pojawiła się idea stworzenia własnej formacji, która mogłaby stać się zalążkiem przyszłego ukraińskiego wojska.
W 1943 roku Niemcy zgodzili się na utworzenie 14. Dywizji Grenadierów Waffen-SS „Galizien”. Formacja była częścią niemieckiego systemu Waffen-SS i walczyła na froncie wschodnim. Jej powstanie do dziś pozostaje jednym z najbardziej haniebnych rozdziałów historii ukraińskich formacji wojskowych z okresu II wojny światowej.
Szandruk wcześniej odrzucał niemieckie propozycje objęcia funkcji w tej formacji. Dopiero w końcowej fazie wojny, gdy III Rzesza chyliła się ku upadkowi, przyjął propozycję objęcia dowództwa Ukraińskiej Armii Narodowej.
To właśnie ten etap biografii sprawił, że postać Szandruka do dziś budzi ogromne emocje. Jako dowódca Ukraińskiej Armii Narodowej na krótko przejął kontrolę nad jednostką wywodzącą się z SS „Galizien”. Jako głównodowodzący UAN przejął osobiste dowodzenie nad 14 Dywizją Grenadierów SS, wydobywając ją spod komendy niemieckiej (formalnym dowódcą pozostawał do 27 kwietnia dotychczasowy dowódca SS-Brigadeführer Fritz Freitag). Żołnierze dywizji na rozkaz Szandruka złożyli przysięgę wierności Ukrainie i nałożyli ukraińskie odznaki (tryzuby). Szandruk wycofał jednostkę na zachód, kapitulując 8 maja przed aliantami zachodnimi.
I wtedy ponownie pojawili się Polacy.
Szandruk zwrócił się o pomoc do polskich dowódców. Zachowała się korespondencja między nim a dowództwem II Korpusu Polskiego, w tym generałami Tadeuszem Kutrzebą i Władysławem Andersem.
Polscy generałowie przeciwstawili się wydaniu ukraińskich żołnierzy Sowietom. Argumentowano, że byli oni przed wojną obywatelami Polski, a nie Związku Radzieckiego. Dzięki temu uniknęli przymusowej repatriacji do ZSRR.
To jeden z najbardziej zaskakujących paradoksów tej historii: człowiek, który pod koniec wojny dowodził formacją wywodzącą się z SS „Galizien”, szukał ratunku właśnie u polskich wojskowych, z którymi wcześniej walczył jako oficer Wojska Polskiego.
Najbardziej niezwykły epizod wydarzył się jednak kilkanaście lat później.
W 1961 roku prezydent RP na uchodźstwie August Zaleski, dzięki staraniom gen. Władysława Andersa, nadał Szandrukowi Srebrny Krzyż Orderu Wojennego Virtuti Militari. Odznaczenie dotyczyło jego postawy podczas kampanii wrześniowej 1939 roku, a nie późniejszej służby u boku Niemiec.
Decyzja wywołała gwałtowne kontrowersje zarówno wśród części polskiej emigracji, jak i w komunistycznej Polsce. Sprawą zainteresował się również Jerzy Giedroyć. Na łamach „Kultury” opublikował obszerne fragmenty wspomnień Szandruka i zamieścił własny komentarz, co czynił niezmiernie rzadko. Pisał:
„Stosunki polsko-ukraińskie od przeszło pięćdziesięciolecia obfitują w ponure karty, często krwawe. Specjalnie, jeśli idzie o okres ostatniej wojny. Są to rzeczy mało znane, kontrowersyjne i zabarwione emocją (…). Niemniej, jeśli się naprawdę poważnie myśli o normalizacji stosunków polsko-ukraińskich, która dziś bardziej niż kiedykolwiek jest koniecznością historyczną obu narodów, jest już najwyższy czas, aby te sprawy zbadać z całą bezstronnością. Trzeba skończyć nareszcie z tą atmosferą, która zatruwa Europę Wschodnią”
Wokół Szandruka do dziś trwają dyskusje historyków. Nowsze badania wskazują także na nieścisłości dotyczące szczegółów jego walk we wrześniu 1939 roku i dokładnych powodów przyznania mu Virtuti Militari.
Szandruk po wojnie osiadł w Kanadzie. Zmarł w 1979 roku.
Jego biografia pokazuje, jak dramatyczne wybory wymuszała historia Europy Środkowo-Wschodniej. Oficer walczący o niepodległość Ukrainy został polskim pułkownikiem, walczył przeciwko Niemcom w 1939 roku, później objął dowództwo formacji związanej z Waffen-SS, a na końcu wojny próbował uratować swoich żołnierzy przed Sowietami. Za walkę po stronie Polski w 1939 roku otrzymał najwyższe polskie odznaczenie wojenne.

