
Collage / screen / media społecznościowe
Aż 16 strategicznych, wojskowych i infrastrukturalnych obiektów zaatakowanych w ciągu jednej nocy na 26 sierpnia – to bilans najnowszej fali uderzeń ukraińskich dronów. Trafione zostały rafinerie, lotniska, baza sił rakietowych i duże magazyny handlowe.
Po ataku na rafinerię Łukoila w Kstowie w obwodzie niżniegorodzkim wybuchł tam duży pożar. Według wstępnych ocen, sparaliżowana została większość zdolności tego zakładu w zakresie produkcji benzyny, oleju napędowego i innych paliw. Rafineria ta – jedna z największych w Rosji – ma roczną moc przerobową 17 mln ton. Jest oddalona od Ukrainy o ponad 800 km.
Drony uderzyły też w trzy inne rafinerie: w Permie (Łukoil, 1500 km od Ukrainy), w Astrachaniu i w Afipską w Kraju Krasnodarskim. W rafinerii permskiej zostały uszkodzone wszystkie trzy instalacje przerobowe – wynika z analizy zdjęć satelitarnych. W ocenie ekspertów, zakład stracił co najmniej 86% mocy produkcyjnych.
Z kolei w Rafinerii Afipskiej, która została trafiona już kolejny raz, zniszczono instalację do przerobu gazu i kondensatu gazowego. Skutki ataku na rafinerię w Astrachaniu nie są na razie znane.
Trafiony też został przez 3 drony – drugi raz i tym razem spłonął doszczętnie – jeden z największych składów logistycznych rosyjskiej sieci Wildberries w Kotowsku pod Tambowem. Miejscowy gubernator Jewgienij Pierwyszow potwierdził, że pożar całkowicie zniszczył magazyn obliczony docelowo na składowanie aż 54 mln towarów.
Po tym ataku ta największa rosyjska sieć handlowa nie ma już faktycznie w środkowej Rosji żadnych wolnych przestrzeni magazynowych – oceniają eksperci w Exilenova+. Mer Kotowska wzywa ludność, by przez dwa dni nie wychodziła z domów, by nie zatruć się toksycznymi oparami.
“Wojna wróciła tam, skąd wyszła, czyli do Rosji. I cena tej wojny dla agresora będzie nieuchronnie rosnąć” – podsumował najnowsze ataki ukraińskich dronów Wołodymyr Zełenski.



