
Collage: TSN
To scenariusz, a nie przepowiednia. Niemiecki politolog Carlo Masala kreśli jednak wyjątkowo ponurą wizję przyszłości Europy: po zakończeniu wojny z Ukrainą Rosja ma zaatakować Estonię, przetestować NATO, a następnie doprowadzić do faktycznego wchłonięcia Białorusi. W jego książkowym scenariuszu pada nawet konkretna data – 1 czerwca 2030 roku.
Carlo Masala, profesor polityki międzynarodowej na Uniwersytecie Bundeswehry w Monachium, przedstawił w książce „Gdyby Rosja wygrała” hipotetyczny rozwój wydarzeń, w którym Rosja wychodzi zwycięsko z wojny i zaczyna sprawdzać odporność Zachodu.
Według tego scenariusza w marcu 2028 roku rosyjskie wojska przeprowadzają ograniczoną operację przeciwko Estonii i zajmują Narwę. Moskwa liczy na to, że NATO nie zdecyduje się na pełnoskalową konfrontację w obawie przed wojną nuklearną.
Kluczową rolę ma odegrać w tym wszystkim Aleksander Łukaszenka. Masala przedstawia białoruskiego dyktatora jako lojalnego sojusznika Kremla, gotowego wspierać rosyjskie działania militarne i hybrydowe.
W jego scenariuszu białoruskie wojska zostają skierowane w rejon Ostrowca, zaledwie około 50 kilometrów od Wilna. W efekcie zagrożona zostaje strategiczny przesmyk suwalski, czyli kluczowe połączenie Polski z państwami bałtyckimi.
Kulminacją scenariusza jest 1 czerwca 2030 roku. Rosyjski prezydent ma wówczas ogłosić realizację Traktatu Związkowego i przekształcenie dotychczasowej współpracy Rosji i Białorusi w znacznie głębszą unię – ze wspólnym parlamentem, armią i jednym narodem.
To właśnie wtedy, według fikcyjnego scenariusza Masali, Białoruś zostaje faktycznie wchłonięta przez Rosję.
Politolog zakłada również, że po zwycięstwie nad Ukrainą Władimir Putin niespodziewanie odejdzie z urzędu, a jego miejsce zajmie młodszy następca. Rosja ma jednocześnie odbudowywać i rozbudowywać swoje siły zbrojne.
Masala nie przedstawia jednak swojej książki jako wróżby. To ostrzeżenie i ćwiczenie strategiczne, oparte na scenariuszach analizowanych w środowiskach wojskowych i eksperckich NATO.
Autor zwraca uwagę przede wszystkim na słabość Zachodu: strach przed eskalacją, zmęczenie społeczeństw wojną oraz podatność na rosyjską propagandę i działania hybrydowe.
Co szczególnie niepokojące, wizja wchłonięcia Białorusi nie pojawia się w próżni. Jeszcze przed pełnoskalową wojną Rosji przeciwko Ukrainie ujawniono dokumenty opisujące długoterminowe plany Kremla dotyczące podporządkowania Mińska.
Data 1 czerwca 2030 roku jest więc elementem fikcyjnego scenariusza Masali, a nie zapowiedzią realnego wydarzenia. Jego ostrzeżenie jest jednak jasne: jeśli Zachód będzie unikał konfrontacji z Rosją za wszelką cenę, Kreml może uznać to za zachętę do kolejnych kroków.



