
Polskie pozycje pod Miłosną, sierpień 1920/ Domena publiczna
„Trzeba dać hasło do przygotowań wojny z Polską” – brzmiał telegram Lenina 27 lutego 1920 r. Wydawało się, że zaatakowana Polska ma prawo się bronić. Tymczasem świat wołał: „Przestańcie Polakom dawać broń, a wojna się skończy”, „łapy precz od Rosji!”. Dlaczego Polska przegrała w 1920 r. wojnę informacyjną i niemal doszło do IV rozbioru Rzeczypospolitej? O tym pisze Apolinary Klonowski w Kurierze Wileński.
Wojna polsko-rosyjska 1920 r. zakończyła się dla Polski obroną niepodległości. Była jednak wielką porażką informacyjną. Polska nie potrafiła przekonać świata, że musi przetrwać. „Łapy precz od Rosji!” – grzmiały nagłówki w Czechosłowacji, Niemczech, Wielkiej Brytanii. W Polsce dziwowali się – przecież to bolszewicka Rosja napadła na Polskę, jakie „łapy precz od Rosji”?!
Wojna polsko-rosyjska pokazała, że nawet wojna obronna może być „nieświętą wojną”, jeśli zaniedba się zwalczanie wrogiej propagandy.
Nie będę pisał o samej wojnie, manewrach Tuchaczewskiego, odpowiedzi Piłsudskiego i Rozwadowskiego. Będę pisał o wojnie informacyjnej. Tę Polska w 1920 r. zdecydowanie przegrała. Niżej wyjaśnię też, dlaczego zamiennie używam nazwy „wojna polsko-bolszewicka” i „wojna polsko-rosyjska”.
Przypomnijmy, od czego się zaczęło
W 1920 r., w lutym, bolszewicka Rosja właściwie już kończyła wojnę domową. „Biali” („biełyje”), czyli pozostałości caratu, dogorywali. Jednak Rosja nie zamierzała tracić impetu.
Piszę „Rosja”, ponieważ oficjalnie była to Rosyjska Federacyjna Socjalistyczna Republika Sowiecka. Nawet w krótkotrwałej „Litewsko-Białoruskiej Republice Sowieckiej” (tzw. LitBieł) wszelkie władze rejonowe podlegały centralnie Rosji – i to oficjalnie, bez krycia się. Zatem wojna polsko-bolszewicka była wojną faktycznie polsko-rosyjską.
Włodzimierz Lenin w lutym 1920 r. wysyła telegram nakazujący, aby zacząć przygotowywać się na napaść na Polskę. Początek wojny przewidywano na pierwsze dni lata. Wtedy są ku temu najlepsze warunki – jest już trawa dla koni, nie trzeba walczyć z mrozem, nie ma roztopów, tak zwanej „raspucicy”, „biezdaraży”, a po polsku – „bezdroża”.
Józef Piłsudski, naczelnik państwa polskiego, przewidywał, że Rosja wcześniej czy później zaatakuje. W końcu głosiła hasła o „światowej rewolucji”, a po drugie – nigdy nie zrzekła się terenów Polski i Litwy, sugerując, że odrodzone Rzeczpospolita Polska i Republika Litewskie te tereny okupują. No i gromadziła coraz większą armię, której było przy granicy więcej i więcej. Czytaj dalej
