
Ilustracja: AI
Im bardziej Łukaszenka brnie w swój kuriozalny pomysł karnego wysłania leniwych robotników rolnych do służby wojskowej, tym większy robi się z tego kabaret.
Na naszych oczach rozgrywa się jeden z największych absurdów sowieckiej gospodarki Białorusi. Po tym jak dyktator nakazał karanie mało wydajnych pracowników kołchozów i sowchozów przymusową służbą wojskową, teraz musi wysyłać żołnierzy na pola “bo nie ma komu robić przy żniwach”.
“To nie ma na celu nikogo zastraszyć, ani nie chcemy w ten sposób zapełnić szeregów armii. Po prostu jeśli nie chcesz pracować w tej pracy, to sprawdzimy cię w innej. Wojsko to normalna praca dla mężczyzn i kobiet. Tam są komary, meszki i inne rzeczy. Niech tam służą” – ogłosił niedawno Łukaszenka, a jego administracja natychmiast rzuciła się do typowania “darmozjadów” dla wojska.
Nikt nie odważył się zadać prostego pytania: Jak właściwie wcielenie rolników do wojska w czasie żniw pomoże nam zebrać plony? A ponieważ na wsi brakuje rąk do pracy, Ministerstwo Obrony musiało teraz wysłać na pola obwodów homelskiego, witebskiego i mohylewskiego ponad 1 tys. swoich żołnierzy i pewnie wkrótce wyśle więcej.
Ponadto do kampanii żniwnej przymusowo wysłano cywilów zarejestrowanych przez MSW jako tzw. “darmozjady”, czyli osoby uchylające się od pracy. Innymi słowy – kołchoźników, którzy nie chcą ciężko pracować, ale przynajmniej potrafią, zastąpiono ludźmi, którzy w ogóle nie chcą pracować na roli i nie potrafią – zauważa emigracyjny publicysta Andrej Machowski.
“Ale najważniejsze, że wszyscy mają co robić. Urzędnicy, władze lokalne, MSW, wojsko, milicja – wszyscy się krzątają, sporządzają listy ludzi, wysyłają ich z miejsca na miejsce, sporządzają raporty. To po prostu jest piękne!” – zauważa bloger.
Na końcu okaże się wprawdzie, że w niczym to nie pomogło – ani plonów nie udało się zebrać, ani z z rolników zrobić normalnych żołnierzy. “Ale to przecież nie autor tego pomysłu, czyli Łukaszenka, będzie za to odpowiadał. Bo on nigdy za nic nie odpowiada. On tylko wskazuje winnych” – podsumowuje Machowski.

