
Władimir Putin i patriarcha Cyryl. Fot: kremlin.ru
Patriarcha moskiewski Cyryl ponownie wywołał burzę. Zwierzchnik Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej ogłosił, że stworzenie radzieckiej, a później rosyjskiej bomby atomowej było przejawem „Bożej łaski i miłosierdzia”. W ten sposób religijnie usprawiedliwił powstanie broni zdolnej do zniszczenia ludzkości.
Patriarcha Moskwy i Wszechrusi Cyryl (Władimir Gundiajew) podczas kazania wygłoszonego 1 sierpnia w żeńskim monasterze św. Trójcy i św. Serafina w Diwiejewie niespodziewanie poświęcił znaczną część wystąpienia rosyjskiej broni jądrowej.
Duchowny przypomniał, że niedaleko klasztoru znajduje się Sarów – zamknięte miasto będące jednym z głównych ośrodków rosyjskiego programu nuklearnego. Według patriarchy właśnie tam „wykuwała się tarcza Ojczyzny”.
– Naukowcy, którzy pracowali w Sarowie, stworzyli naszą rosyjską bombę atomową, która powstrzymała plany wroga zniszczenia i zniewolenia naszej Ojczyzny. Poprzez ich pracę objawiła się łaska i miłosierdzie Boże nad naszym krajem – powiedział Cyryl.
Na tym jednak nie poprzestał. Stwierdził, że rozmawiał z fizykami pracującymi nad rosyjskim arsenałem nuklearnym i wielu z nich to głęboko wierzący prawosławni.
– Zrozumiałem, że stworzenie tak potężnej broni właśnie w tym miejscu nie było przypadkiem. Stało się to także dzięki modlitwom św. Serafina z Sarowa – przekonywał zwierzchnik Rosyjskiej Cerkwi.
Słowa patriarchy wywołują szczególne kontrowersje, ponieważ przedstawiają broń masowego rażenia jako element Bożego planu. Co więcej, sam Cyryl zakończył tę część kazania cytatem z Księgi Psalmów: „Ty jesteś Bogiem, który czyni cuda”.
Tymczasem w tej samej Księdze Psalmów znajdują się fragmenty mówiące o pokoju i potępiające przemoc. Psalm 46 głosi, że Bóg „kładzie kres wojnom aż po krańce ziemi”, a Psalm 11 stwierdza, że „tego, kto miłuje przemoc, nienawidzi Jego dusza”.
Wypowiedź patriarchy wpisuje się w narrację Kremla, który od lat przedstawia rosyjski arsenał nuklearny jako gwarancję przetrwania państwa. W 2018 roku podobne kontrowersje wywołał Władimir Putin, mówiąc o ewentualnej wojnie atomowej.
– My, jako ofiary agresji, trafimy do raju jako męczennicy, a oni po prostu zdechną, bo nawet nie zdążą się pokajać – powiedział wówczas rosyjski przywódca.



