
Collage / wyk. grafika: 24 Kanał
Bunt miliona rozgoryczonych żołnierzy po wojnie, która nie zakończy się zwycięstwem, mimo wielkich ludzkich strat – tego Władimir Putin boi się najbardziej – ocenił Wołodymyr Zełenski w CBC News. Ale w tej wojnie nie może być dwóch zwycięzców naraz. Już nie – podkreślił.
Putinowi nie chodzi o tych kilka kilometrów w Donbasie, jak czasami naiwnie twierdzą niektórzy zachodni politycy. “On ma największe terytorium na świecie, po co mu ten marny kawałek ziemi? On go nie potrzebuje. On chce całej Ukrainy, żeby stała się częścią Rosji” – wyjaśnił Zełenski.
“A jednocześnie on doskonale wie, że jeśli się teraz zatrzyma, to nikt nie uzna tego za zwycięstwo, tylko za klęskę. A wtedy rozwścieczone wojsko, które wróci z frontu, wystąpi przeciwko niemu i jego życie i władza będą zagrożone” – uważa ukraiński prezydent.
Według nieoficjalnych przecieków, zarówno otoczenie rosyjskiego dyktatora, jak i ukraiński wywiad uważają taki “bunt miliona żołnierzy” za bardzo prawdopodobny. Dlatego Putin boi się teraz zatrzymać wojnę, w której nie zdołał zwyciężyć.
“Jednak nie może być dwóch zwycięzców na raz. Wariant win-win nie wchodzi w tej wojnie w grę. Z powodu tych ogromnych ludzkich strat, nie było to możliwe już od pierwszego jej dnia” – podkreślił Zełenski.
Jego zdaniem, jedyne, co można w tej sytuacji zrobić, to zatrzymać dalszy przelew krwi w imię ratowania ludzkich istnień. To byłoby jedyne możliwe obecnie “zwycięstwo obu stron”. Dlatego Stany Zjednoczone powinny działać bardziej zdecydowanie, by całkowicie pozbawić Rosję możliwości kontynuowania wojny.
Jednocześnie władze w Kijowie są w stałym kontakcie z pośrednikami z USA i są gotowe kontynuować negocjacje, choć – jak przyznał Zełenski – strona amerykańska prosi, by nie ujawniać na razie szczegółów. Trwają też przygotowania do kolejnego spotkania ukraińskiego prezydenta z Donaldem Trumpem w końcu września w Nowym Jorku.



