
Szefowie MSZ Polski i Ukrainy. Fot: Ukrinform.ua
Pod koniec ubiegłego tygodnia Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych i wicepremier polskiego rządu, złożył wizytę w Kijowie. Pojechał tam na konferencję Jałtańskiej Strategii Europejskiej (YES) organizowaną przez Fundację Wiktora Pinczuka. To stowarzyszenie, które wspiera integrację Ukrainy z Zachodem.
Radosław Sikorski przyjechał do Kijowa z jasnym komunikatem w sprawie unijnej przyszłości Ukrainy; Polska, jak zapewnia szef MSZ– nie zamierza blokować otwierania kolejnych etapów negocjacji akcesyjnych. Jednocześnie minister przyznał, że droga do członkostwa będzie oznaczała trudne decyzje i konieczność rozstrzygania konfliktów interesów.
W rozmowie z ukraińskim portalem „Europejska Prawda” odniósł się m.in. do obaw, że Polska mogłaby w przyszłości wykorzystać negocjacje akcesyjne do blokowania Ukrainy.
„Nie będziemy blokować. Będziemy negocjować”, powiedział. Jak zaznaczył, Ukraina będzie musiała podejmować bolesne decyzje, podobnie jak wcześniej państwa Europy Zachodniej i Polska.
Minister przywołał przykład polskiego przemysłu mleczarskiego, który musiał dostosować się do unijnych ograniczeń. „Polska miała kiedyś duży przemysł mleczarski. Musieliśmy zamknąć kilka zakładów mleczarskich z powodu kwot, które otrzymaliśmy z UE. Czy byliśmy z tego zadowoleni? Nie, nie byliśmy! Ale czy członkostwo w UE przyniosło Polsce korzyści? Tak! I wy również będziecie musieli podjąć bolesne decyzje”.
Sikorski odniósł się również do wydarzeń z 2023 roku, kiedy doszło do protestów polskich rolników przeciwko napływowi ukraińskiego zboża.
„Przypomnijmy więc sobie, co się wtedy naprawdę wydarzyło. Kiedy Rosja zablokowała wasz eksport przez Morze Czarne (tak jak robi to ponownie teraz), Polska, z przyjaźni udzieliła Ukrainie pozwolenia na tranzyt ukraińskiego zboża na wasze tradycyjne rynki zbytu, do Egiptu i Chin. A potem okazało się, że dwie trzecie ukraińskiego zboża zamiast trafić do Egiptu, zostało w Polsce i spowodowało gwałtowny spadek cen na rynku. Dlatego polscy rolnicy zorganizowali protesty. Są to zatem złożone kwestie.
Minister Sikorski pytany, czy widzi szansę, żeby przekonać przewoźników, rolników i wszystkie grupy, których dotknie przystąpienie Ukrainy do Unii Europejskiej, że będzie to korzystne również dla nas, odpowiedział krótko; „Mamy kreatywne pomysły”.
Indagowany, czy jest możliwe, że Polska zdecyduje się na przeprowadzenie referendum w sprawie przystąpienia Ukrainy do UE, tak jak robią to niektóre kraje, stwierdził, że w Polsce nie ma takiego obowiązku.
Zapytany, czy Warszawa rozważałaby taką możliwość, odpowiedział przecząco: „Nie ma takiej potrzeby. Poza tym brytyjskie doświadczenia pokazują, że z referendami trzeba być ostrożnym”.
Sikorski wyraził również przekonanie, że „skomplikowane” kwestie w negocjacjach o przystąpieniu Ukrainy do UE, zwłaszcza te drażliwe dla Polski, nie staną się przeszkodą nie do pokonania.
W sprawie NATO Sikorski przypomniał natomiast, że osobiście popierał członkostwo Ukrainy w Sojuszu już w 2008 roku. Podkreślił przy tym, że gwarancje bezpieczeństwa mają znaczenie tylko wtedy, gdy są wiarygodne.


