
Collage / fot: Ura.ru
W obawie przed uderzeniami ukraińskich dronów rosyjskie władze musiały przenieść coroczną konferencję klubu “Wałdaj” z udziałem Putina z Soczi pod Moskwę – donosi Financial Times, powołując się na źródła w rosyjskiej administracji.
Co ciekawe, wcześniej 120 gości tego forum, na którym rosyjski dyktator co roku opowiada o swojej wizji świata, dostało zaproszenia do Soczi. Służba Bezpieczeństwa Prezydenta uznała jednak, że życie Putina będzie tam zagrożone i wymogła przeniesienie “Wałdaju”. Dlatego w sierpniu trzeba było ponownie wysyłać zaproszenia z nową lokalizacją pod Moskwą.
Rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow nie odpowiedział na pytanie FT, jaki jest powód przeniesienia konferencji zaplanowanej na 28 września – 1 października. Od 2014 roku odbywała się ona bowiem zawsze w Soczi i tak też było w ubiegłym roku.
Jednak od tamtej pory Putin ani razu nie pojawił nad Morzem Czarnym, ani nie odwiedził swojej rezydencji “Boczarow Ruczej” w Soczi, gdzie wcześniej przyjeżdżał cały czas. Na przykład przed agresją na Ukrainę był tam w 2021 roku aż 24 razy.
Zawsze obchodził tam też swoje urodziny oraz urodziny matki jego synów – byłej gimnastyczki Aliny Kabajewej. Jednak już w 2024 i 2025 był tam tylko po dwa razy, a w tym roku – ani razu. W międzyczasie główną willę Putina w tej rezydencji rozebrano, choć w pozostałych nadal można przyjmować gości.
W zasadzie od października ubiegłego roku Putin w ogóle nie jeździł “w teren”, a kiedy w końcu wyruszył, wybrał odległe regiony za Uralem, gdzie jest mała szansa ataku ukraińskich dronów.
Strach Putina przed przyjazdem do Soczi jest zresztą całkiem uzasadniony. Ukraińcy uderzają bowiem w obiekty w Kraju Krasnodarskim już niemal regularnie. Atakują tam porty, bazy wojskowe, rurociągi, terminale naftowe i rafinerie.
Jednak np. 9 sierpnia zniszczyli też system S-400 w Gelendżyku, chroniący znajdujący się tam słynny “pałac Putina”, a 4 września – rozniosły dywizjon S-300/400 koło osady Sirius, kilkadziesiąt kilometrów od wspomnianej putinowskiej rezydencji “Boczarow Ruczej”.
Fakt, że Putin nie pojawi się w Soczi to zapewne spory zawód dla dowódcy ukraińskich Sił Systemów Bezzałogowych, Roberta “Madziara” Browdiego, który mógł w głębi ducha liczyć na to, że rosyjski dyktator wystawi mu się tam na odstrzał. Ale i tak pozostaje satysfakcja, że po tylu latach udało się w końcu wygnać Putina z jego czarnomorskiego matecznika.


