
Collage na podst. fot: Krauss-Maffei Wegmann GmbH / Wikimedia / Creative Commons 4.0
Dotychczas wielu ukraińskich artylerzystów było przekonanych, że w kategorii ciężkich haubic samobieżnych otrzymane z Polski AHS Krab nie mają sobie równych. Teraz może już nie być to takie oczywiste. Na pole walki wjeżdżają niemieckie haubice RCH 155, przez niektórych uważane za najlepsze na świecie.
Co prawda, bardzo się na tę wojnę spóźniły, bo Ukraińcy prosili o nie już od czterech lat. Ale będzie to ich chrzest bojowy. Nawet Bundeswehra nie ma ich jeszcze na wyposażeniu, a w kolejce po nie stoją już Wielka Brytania, Szwajcaria i Katar – pisze 19FortyFive.
Od tego, jak ten sprzęt – na bazie wozu bojowego Boxer 8×8 – sprawdzi się w prawdziwych warunkach bojowych i czy nie okaże się przereklamowany, zależą kolejne zamówienia. Za jego największy atut uchodzi możliwość strzelania bez zatrzymywania się.
Kraby – przy wszystkich ich zaletach – jednak tego nie potrafią i choć wykonują ten manewr błyskawicznie – w 30 sekund, to jednak nie to samo. W walce kontrbateryjnej ma to duże znaczenie, gdyż przeciwnik ma znacznie mniej czasu, by precyzyjnie namierzać i zniszczyć taką haubicę.
RCH mają też kilka innych cech, których nasze AHS nie mają. Kaliber wprawdzie ten sam – 155 mm i taki sam daleki zasięg ognia, ale niemiecka haubica jest lżejsza – 39 ton w wersji kołowej i 45 ton na gąsienicach (Krab – 48-52 tony). Załoga niemieckiej haubicy to tylko 2 osoby, polskiej – 5. Niemcy mają wieżę bezzałogową – pełen automat, Krab – załogową.
RCH jest też bardziej szybkostrzelna – 8 wystrzałów na minutę, Krab tylko 6 i to tylko w krótkim czasie. Potem musi już strzelać wolniej – 2 strzały na minutę bo lufa za bardzo się rozgrzewa. Za to Krab zabiera więcej pocisków – 40, a RCH tylko 30, więc polska AHS może zostać na polu walki nieco dłużej bez kontaktu z wozem amunicyjnym.
Również gąsienicowe podwozie polskiego Kraba lepiej sprawdza się na bezdrożach i w zimie, niż kołowe. Co prawda RCH też ma wersję gąsienicową, ale podstawowa jest kołowa. No i poza wszystkim automatyczne systemy RCH sprawiają, że jest to sprzęt znacznie bardziej skomplikowany i wymagający dłuższego szkolenia załogi, a Krab – prosty i niezawodny.
Tym niemniej, na pole walki wjechał groźny konkurent. Łącznie Ukraina ma otrzymać 54 RCH 155 w trzech partiach po 18 sztuk. Warto wspomnieć, że na Ukrainie walczą też niemieckie PzH2000 z 5-osobową załogą. Słyną z szybkostrzelności – 10 strzałów na minutę (w trybie serii – 3 strzały w 9 sekund, Krab – o sekundę gorzej) i mają aż 60 pocisków na stanie. Są jednak ciężkie i skomplikowane.
Wkrótce okaże się w praktyce, któremu z tych systemów przypadnie tytuł prawdziwego “Boga wojny”.


