
Wołodymyr Zełenski i Kyryło Budanow. Fot: x.com/ZelenskyyUa
Na początku 2026 roku ukraińscy urzędnicy zwrócili się do prezydenta Wołodymyra Zełenskiego z „ryzykownym planem” zakończenia wojny. Zakładał on zakrojoną na szeroką skalę operację z użyciem tysięcy dronów napędzanych sztuczną inteligencją, skierowaną przeciwko moskiewskim lotniskom.
Ta operacja wojskowa, nazwana „Operacją M&Ms”, miała na celu odizolowanie rosyjskich elit i zmuszenie dyktatora Władimira Putina do negocjacji zawieszenia broni. Ale jak donosi „The Atlantic”, ostatecznie jednak została zawieszona.
Należy zauważyć, że operacja M&M wymagała rozszerzenia kampanii bombardowań o cały szereg celów i rodzajów broni, których od dawna unikano. Oprócz ataków na rosyjskie rafinerie ropy naftowej i inne obiekty, plan zakładał wystrzelenie fal dronów napędzanych sztuczną inteligencją na moskiewskie lotniska.
Źródła znające sprawę podały, że plan zakładał sparaliżowanie międzynarodowego ruchu lotniczego do i z Moskwy.
„Jeśli ten plan zostanie wdrożony, będzie to przerażający kamień milowy w historii wojskowości: atak, w którym roje autonomicznych dronów wyposażonych w systemy namierzania oparte na sztucznej inteligencji lokalizowałyby i atakowały swoje cele bez pilota kierującego ich ruchami” – czytamy w publikacji.
W publikacji zaznaczono, że podobne systemy były testowane w różnych krajach w ostatnich latach. Stany Zjednoczone, w szczególności, testowały podobne systemy, ale stało się to przedmiotem ożywionej debaty na temat możliwych naruszeń prawa wojennego. Dlatego nigdy nie zostały one użyte na dużą skalę.
Zełenski wyraził zaniepokojenie operacją
Plan działania został przedstawiony prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu zimą. Wyraził on jednak poważne obawy w tej sprawie.
Źródła donosiły, że przywódca obawiał się, iż takie działania mogą zostać uznane za „piractwo”, ponieważ drony mogłyby zaatakować samolot cywilny, potencjalnie raniąc lub zabijając pasażerów, personel lotniska lub członków załogi. Próbując jednak znaleźć sposób na wywarcie wpływu na Kreml, Zełenski pozwolił na kontynuację przygotowań do operacji.
Rzecznik prasowy Zełenskiego odmówił komentarza. Inny członek ekipy prezydenta odrzucił możliwość istnienia tych planów, nazywając je „nonsensem”. Wyjaśnił również, że Ukraina nie posiada niezbędnej broni do przeprowadzenia takich operacji.



