
Posiedzenie Rady Naczelnej Związku Polaków na Białorusi pod kierownictwem prezes Andżeliki Borys. Białystok, 5.09.2026 r. Zdjęcie: portalzpb.pl
Władze białoruskie rzekomo dały zielone światło Związkowi Polaków na Białorusi (ZPB) na legalizację działalności, ale jednym z warunków miałoby być porzucenie dotychczasowej marki i zarejestrowanie nowej, być może pod inną nazwą – poinformował portal Centrum Europy, powołując się na „dobrze poinformowane źródło”.
5 września w Białymstoku odbyło się nadzwyczajne posiedzenie Rady Głównej Związku Polaków na Białorusi (ZPB). Jak powiedział portalowi jeden z uczestników spotkania, władze Białorusi sprzeciwiły się jednak organizacji statutowego kongresu wyborczego ZPB, który miał się odbyć 13 września w Grodnie, i w którym udział zapowiadał Andrzej Poczobut.
W tym kontekście przewodnicząca ZPB, Andżelika Borys, przedstawiła uczestnikom spotkania propozycję ponownej rejestracji organizacji, która od 21 lat działa bez oficjalnego zezwolenia, być może pod inną nazwą – podało Centrum Europy. Rozmówca publikacji wyjaśnił, że rezygnacja z obecnej nazwy organizacji (ZPB) może być jednym z warunków, pod jakimi władze białoruskie zgodziłyby się na działalność kulturalno-oświatową mniejszości polskiej. Na razie nie wiadomo, czy kolejnym warunkiem nie jest połączenie organizacji Borys z legalnie działającą na Białorusi strukturą białoruskich Polaków pod kontrolą reżimu.
Sama Borys w wywiadzie dla TVP Wilno, cytowanym przez Biełsat, potwierdziła decyzję Rady.
„Rada Naczelna Związku Polaków, która zebrała się w Białymstoku, upoważniła mnie do podjęcia działań związanych z legalizacją działalności. Mam sygnały wskazujące na to, że istnieją możliwości, aby działalność Związku Polaków była legalna, aby funkcjonował on w ramach prawa obowiązującego na Białorusi” – powiedziała Borys podkreślając, że sprawa jest bardzo delikatna i „wymaga zaufania, wiarygodności i drobnych kroków dyplomatycznych”.
1 września br. informowaliśmy o zaangażowaniu w sprawę niejakiej Anny Konopackiej, koncesjonowanej opozycjonistki, która przez lata zasiadała w reżimowym „parlamencie”, udając przed Zachodem polityczny pluralizm. Min. za żądanie przyznania dyktatorowi dożywotniego immunitetu, została ostatecznie wyrzucona z szeregów tejże.
„Spotkałam się z Andżeliką Borys w Grodnie i za jej zgodą zapowiadam początek praktycznej realizacji projektu wznowienia działalności Społecznego Stowarzyszenia „Związek Polaków na Białorusi”. Kwestie prawno – administracyjne wezmę na siebie, a kwestiami organizacyjnymi zajmie się Andżelika. 5 września w Białymstoku odbędzie się związane z tym wydarzeniem tematyczne spotkanie” – zapowiedziała Konopacka, zaangażowana – jak rozumiemy – w proces.
Jeśli rzeczywiście dojdzie do zalegalizowania stowarzyszenia Polaków, byłaby to jedyna legalnie działająca na Białorusi pozarządowa organizacja. Po sfałszowanych wyborach w 2020 roku reżim zlikwidował wszystko, nad czym nie ma kontroli, a za działalność w nieuznawanej strukturze grozi długoletnia odsiadka.
Osobną kwestią pozostają sygnały dotyczące potencjalnych warunków, jakie białoruskie władze mogą stawiać w zamian za zgodę na legalną działalność organizacji polskiej mniejszości.
Rozmówca portalu Centrum Europy twierdzi, że Mińsk próbuje powiązać kwestię legalizacji ZPB z sankcjami nałożonymi na Białoruś.
Według niego władze białoruskie miałyby oczekiwać m.in. zniesienia przez Warszawę ograniczeń dotyczących połączeń lotniczych z Białorusią. W grę – według rozmówcy – może wchodzić także stanowisko Polski w sprawie tranzytu białoruskich nawozów potasowych, gdyby europejskie embargo na te produkty zostało w przyszłości zniesione.
Według „Gazety Wyborczej” Poczobut udał się obecnie na Białoruś na tydzień. Wcześniej wielokrotnie deklarował, że chce wrócić do rodzinnego Grodna.
