
Dążenie do pięknej, szczupłej sylwetki stało się kluczem niezwykle dochodowego biznesu. „Magiczne” zastrzyki odchudzające były oferowane za setki dolarów, a wokół ich sprzedaży powstał interes, którego wartość liczona jest w milionach. W procederze mieli uczestniczyć lekarze, kosmetolodzy i znane osoby promujące preparat.
Miały być nową metodą walki z nadwagą, okazało się jednak, że reklamowane na Ukrainie jako brazylijskie zastrzyki odchudzające „Biopatide”, w rzeczywistości nie są zarejestrowanym lekiem, ale preparatem produkowanym pod Kijowem z surowców sprowadzanych z Chin. Według SBU i prokuratury, produkcja miała odbywać się w warunkach dalekich od standardów wymaganych przy wytwarzaniu leków.
Sprawa wyszła na jaw w Dnieprze, gdzie przed sądem stanęła m.in. lekarka związana ze znaną kijowską kliniką. Według śledczych była jedną z osób zaangażowanych w dystrybucję preparatu. Podejrzanych jest już prawie 30 osób, a prokuratura zapowiada kolejne zatrzymania.
Śledczy zabezpieczyli również nagrania rozmów osób zaangażowanych w produkcję. Wynika z nich, że problemem była nawet sterylność podczas przygotowywania strzykawek i fiolek. W jednym z nagrań rozmówcy mówią o braku odpowiednich warunków i konieczności improwizowania przy czyszczeniu fiolek.
Jeszcze bardziej niepokojące są informacje dotyczące reakcji na skargi klientów. Po pojawieniu się problemów trawiennych u osób, które przyjęły zastrzyki, uczestnicy procederu mieli rozmawiać o ryzyku związanym ze sterylnością preparatu.
Tymczasem produkt był agresywnie reklamowany jako skuteczny sposób na szybkie odchudzanie. Program oferowany przez klinikę kosztował od 40 do 75 tys. hrywien, a pojedyncza fiolka mogła kosztować nawet 500 dolarów.
Według śledczych tylko w czerwcu 2026 roku wyprodukowano ponad 4 tys. fiolek. Łączny zysk z procederu miał sięgnąć około 5 mln dolarów.
Prokuratura podkreśla, że nazwa „Biopatide” jest fikcyjna, a preparat nie jest zarejestrowany jako produkt leczniczy ani na Ukrainie, ani w Brazylii, ani – według ustaleń śledczych – w żadnym innym kraju.
Sprawa może mieć znacznie szerszy zasięg. Wśród osób oferujących zastrzyki znajdowali się lekarze, kosmetolodzy oraz osoby publiczne, które promowały preparat w Internecie.
Sąd zastosował już wobec jednego z podejrzanych dwumiesięczny areszt tymczasowy z możliwością zwolnienia za kaucją w wysokości 68 mln hrywien. Podejrzanym grozi do 12 lat więzienia.
Śledczy chcą teraz ustalić przede wszystkim, jaki wpływ na zdrowie klientów miało przyjmowanie nielegalnie produkowanych zastrzyków.


