
Huź Ihor
„Chełm ma być Holmem, a Przemyśl – Peremyszlem”.
Ukraiński deputowany Ihor Huź zaapelował do władz w Kijowie o przywrócenie „historycznych ukraińskich” nazw miejscowości do oficjalnego użytku. Wśród nich znalazły się polskie miasta; Chełm, Rzeszów i Przemyśl. Inicjatywa wywołuje kontrowersje, ponieważ dotyczy miejsc szczególnie ważnych dla polskiej historii i wpisuje się w wieloletnie spory dotyczące pamięci historycznej oraz dziedzictwa ukraińskiego nacjonalizmu.
Według Huzia, na ukraińskich mapach, w dokumentach państwowych i oficjalnych publikacjach powinny być używane „tradycyjne ukraińskie” egzonimy zamiast współczesnych nazw funkcjonujących w językach państw, na których terytorium znajdują się dane miejscowości.
W praktyce oznaczałoby to stosowanie nazw takich jak Holm zamiast Chełma, Peremyszl zamiast Przemyśla czy Riasziw zamiast Rzeszowa. Deputowany argumentuje, że są to nazwy „istniejące od wieków w ukraińskiej tradycji językowej i historycznej”.
Parlamentarzysta skierował oficjalne wystąpienie do pełniącego obowiązki ministra spraw zagranicznych Ukrainy, Państwowej Służby Geodezji, Kartografii i Katastru, Narodowej Akademii Nauk Ukrainy oraz innych instytucji odpowiedzialnych za standardy językowe.
Jego inicjatywę poparło 17 innych deputowanych Rady Najwyższej.
Autorzy apelu podkreślają, że nie domagają się zmiany nazw obowiązujących w Polsce czy innych państwach, lecz chcą, aby w ukraińskich dokumentach urzędowych konsekwentnie stosowano historyczne ukraińskie odpowiedniki nazw miejscowości.
Propozycja ukraińskiego deputowanego nie stanowi podstaw do formułowania współczesnych roszczeń terytorialnych, wpisuje się jednak w szerszy kontekst sporów o historię i pamięć narodową. W ostatnich latach pojawiały się wypowiedzi ukraińskich polityków określających Przemyśl mianem „ukraińskiego miasta”, a w Internecie rozpowszechniano mapy przedstawiające część dzisiejszego terytorium Polski jako obszary historycznie ukraińskie.
Zarówno Chełm, jak i Przemyśl nie były miastami państwa ukraińskiego. Były natomiast historycznymi ośrodkami pogranicza, związanymi w różnych okresach z państwami ruskimi oraz z Królestwem Polskim. Przez stulecia były zamieszkiwane przez ludność wielu narodowości, jednak nie były miastami państwa ukraińskiego, bo te powstało dopiero w XX wieku.
Postać autora inicjatywy również budzi emocje. Ihor Huź był związany z organizacją Zjednoczenie Narodowe, która odwoływała się do tradycji ukraińskiego nacjonalizmu.
Środowisko to przedstawiało Stepana Banderę jako jednego z najwybitniejszych przywódców narodu ukraińskiego, opowiadało się za rehabilitacją Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz 14. Dywizji Waffen SS-Galizien, a także sprzeciwiało się rozliczaniu zbrodni popełnionych na ludności polskiej podczas rzezi wołyńskiej. Organizowano również marsze upamiętniające UPA.
Na razie nie wiadomo, czy ukraińskie instytucje uwzględnią apel Huzia i rozpoczną procedurę wprowadzania historycznych ukraińskich nazw do oficjalnego obiegu.

