
Profesor Oleg Łatyszonek. Fot: printscreen/youtube.com
„Polityka heroizacji Bandery jest błędna, ponieważ pozostawia Ukraińców po stronie tych, którzy przegrali w II wojnie światowej” – uważa profesor Uniwersytetu w Białymstoku Oleg Łatyszonek, polski historyk narodowości białoruskiej.
W rozmowie z Naszą Niwą profesor Łatyszonek przedstawił swoją ocenę polityki historycznej Ukrainy.
Oleg Łatyszonek uważa za duży błąd Ukraińców heroizację Stepana Bandery, szefa Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, zamordowanego przez KGB w 1959 r.
Ale jeszcze większym błędem, zdaniem profesora, jest kreowanie bohatera narodowego z innej postaci – dowódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) Romana Szuchewycza – i w ogóle heroizację UPA.
Bandera był po prostu nieudolnym politykiem. Postawił na sojusz z Niemcami. I okazało się, że III Rzesza nie potrzebowała żadnego sojuszu z Ukrainą. Kiedy Ukraińcy utworzyli rząd we Lwowie, Niemcy go rozbili, a Bandera został uwięziony. Spędził tam całą wojnę. Dlatego nie można go heroizować,
– mówi profesor w rozmowie na kanale TALK/Nasza Niwa.
Historyk uważa również za niewłaściwe demonizowanie Bandery: „Służy on jako rodzaj symbolu, na który zrzucane jest wszystko, co możliwe. Ale nie miał wpływu na historię”
Łatyszonek zauważa, że Szuchewycz jest znacznie gorszy od Bandery. Nazywa go „zwykłym przestępcą”, szefem UPA, którym kierowała „absolutnie faszystowska, zbrodnicza ideologia”.
Według profesora, UPA walczyła ze Związkiem Radzieckim, ale „nie walczyła z nim za bardzo, bo była słaba”. Historyk wspomina, że „przede wszystkim zamordowała 100 tysięcy niewinnych Polaków” i zauważa:
Politykę heroizacji UPA, Bandery i Szuchewicza uważam za bardzo błędną, ponieważ pozostawia Ukraińców po stronie tych, którzy przegrali w II wojnie światowej.
Historyk zwraca uwagę, że obecnie historia świata przedstawiana jest bardziej jako historia ofiar, a nie zwycięzców. W tym kontekście historyczny przekaz Ukrainy dla świata, zbudowany w czasie Wielkiego Głodu, był jak najbardziej trafny.
ba za nashaniva.com
