
AI
Warszawa i Berlin zacieśniają współpracę wojskową na niespotykaną od lat skalę.
Choć Polska i Niemcy podpisały jedno z najważniejszych porozumień obronnych ostatnich lat, polski rząd (resort obrony) opublikował jedynie komunikat o porozumieniu, nie udostępnił zaś jego pełnej treści. Z umową w wersji niemieckiej można się zapoznać jedynie w niemieckim odpowiedniku Dziennika Ustaw –Bundesgesetzblatt Teil II nr 157.
Dokument zakłada m.in. rozwój w Polsce infrastruktury obronnej dla sił NATO, współpracę z Bundeswehrą, udział w projektach obronnych, przygotowanie zaplecza logistycznego dla sił NATO na wschodniej flance, ale nie zawiera gwarancji dla polskiego przemysłu zbrojeniowego, kosztorysu ani zapisów dotyczących udziału polskich firm.
Porozumienie zastępuje wcześniejszą ramową umowę obronną z 2011 roku i ma obowiązywać bezterminowo. Jego zapisy pokazują, że Warszawa i Berlin wskazują na rosyjską agresję przeciwko Ukrainie jako jedno z najważniejszych wyzwań dla bezpieczeństwa Europy.
Polska i Niemcy deklarują wspólne działania na rzecz: wzmacniania wschodniej flanki NATO, zwiększenia mobilności wojskowej, rozwoju infrastruktury obronnej, współpracy wywiadowczej, wspólnych ćwiczeń wojskowych,
rozwoju przemysłu obronnego.
Jednym z najbardziej znaczących zapisów jest rozwój infrastruktury logistycznej na terytorium Polski.
Umowa przewiduje, że polska infrastruktura może pełnić rolę zaplecza dla niemieckiego kontyngentu wojskowego rozmieszczonego na Litwie oraz dla innych sił państw NATO.
Strony chcą wspólnie rozwijać: kolej, drogi, lotniska, mosty, centra logistyczne, obiekty wojskowe.
Celem ma być możliwość szybkiego przemieszczania wojsk i ciężkiego sprzętu w kierunku wschodniej granicy Sojuszu.
Dokument zakłada zwiększenie liczby wspólnych ćwiczeń wojskowych, w tym na poziomie dywizji.
Szczególne miejsce zajmuje współpraca w zakresie obrony powietrznej i przeciwrakietowej NATO.
Porozumienie ma otwierać również drogę do pogłębienia współpracy przemysłów obronnych, a także walkę z zagrożeniami niemilitarnymi.
Polska i Niemcy mają wymieniać informacje dotyczące:
cyberataków, operacji dezinformacyjnych, prób destabilizacji, działań wymierzonych w NATO i Unię Europejską.
Fakt, że szczegóły dokumentu nie zostały szeroko przedstawione polskiej opinii publicznej, rodzi pytania o sposób komunikowania przez rząd decyzji dotyczących bezpieczeństwa państwa. Zdaniem eksperta z Instytutu Sobieskiego Sebastiana Meitza, czytając konkretne jej zapisy „trudno oprzeć się wrażeniu, iż to niemieckie priorytety stają się osią tej współpracy”.


