
Collage: Espresso TV
Rosyjski bloger pokazał kolejkę po benzynę w 320-tysięcznym Sarańsku w Mordowii (nie mylić z Mordorem). Rzeczywiście robi wrażenie. Ciągnie się może jeszcze nie po horyzont, ale wyraźnie w tym kierunku zmierza.
W miarę kolejnych uderzeń ukraińskich dronów w rosyjskie rafinerie sytuacja z paliwem w Rosji staje się coraz trudniejsza. Ostatniej nocy ponownie było słychać wybuchy w rejonie rafinerii Kapotnia na przedmieściach Moskwy, która dostarcza 1/3 paliw zużywanych w stolicy. Zresztą rafineria i tak pracowała już tylko na 1/3 swojej mocy po poprzednich dwóch trafieniach.
Według mera Siergieja Sobianina, był to największy nalot na Moskwę w historii – na stolicę i obwód moskiewski leciało podobno łącznie 627 ukraińskich dronów. Trudno powiedzieć, czy tyle było faktycznie. Mer może celowo zawyżać liczbę, by pokazać jak dzielnie sobie radzi z taką nawałą, albo żeby usprawiedliwić się, czemu tu i ówdzie sobie nie radzi, gdyż było sporo trafień.
Dotychczas stolica Rosji – w odróżnieniu od innych miast i prowincji – nie odczuwała większych problemów z benzyną, ale już odczuwa i to spore: Stało się! Moskwa stanęła (WIDEO). A jak jest w takim Sarańsku – sami zobaczcie:



