
Rosja obchodziła 26 lipca Dzień Marynarki Wojennej. Podobnie jak rok wcześniej, ze strachu przed ukraińskimi dronami, a pewnie też z powodu braku środków nie zorganizowano parady morskiej.
Było tylko drętwe przemówienie Putina w gmachu Admiralicji w Petersburgu i wręczanie medali z kompanią honorową. Znacznie więcej uwagi ściągnęli jednak pijani, półnadzy rosyjscy marynarze taplający się – jak co roku – w miejskich fontannach.
Ta prostacka “tradycja” zrodziła się jeszcze w czasach sowieckich, w latach 80/90 ubiegłego wieku. Ale jaka armia, takie jej świętowanie. Nagrania wywołały dużo złośliwych komentarzy.
“Druga Armia Trzeciego Świata”;
“Biorąc pod uwagę ich wyniki w wojnie, wkrótce w ogóle zostaną zlikwidowani jako oddzielny rodzaj sił zbrojnych”;
“Od razu widać: Petersburg – stolica kulturalna Rosji”;
“Banda bezwstydnych kretynów. Ale najgorsze, że zamiast się tego wstydzić, Rosjanie są z tego dumni! Wyobraźcie sobie, jaka biegunka panuje w ich głowach”;
“Pijana hołota pokazuje, jak nisko upadła rosyjska armia i flota!”
“To potencjalni zdobywcy Spitsbergenu. Wytrwają do ostatniej kropli wódki w magazynach. A potem popłyną do Murmańska leczyć kaca”.
“Marynarze z zatopionego “Kurska” i krążownika “Moskwa” pozdrawiają!


1 komentarz
LT
27 lipca 2026 o 12:17Mogę tylko zgodnie z moim sumieniem wyznać to co myślę i czuję na temat tej wojny
Rosji i Ukrainy.
W 2022 wróg napadł na naszego przyjaciela
Więc wszyscy pomagaliśmy przyjacielowi.
Dzisiaj widzę,że takiego przyjaciela nie życzyłbym najgorszemu wrogowi.