
Prezydent Kazachstanu Kasym-Żomart Tokajew na spotkaniu z Władimirem Putinem w Omsku 25 lipca publicznie wezwał go do zakończenia wojny z Ukrainą. Rosyjski dyktator nic na to nie odpowiedział i z trudem ukrywał złość i irytację.
Tokajew podkreślił, że domaga się tego nie tylko we własnym imieniu, ale także w imieniu społeczności międzynarodowej. “Otrzymałem wiele sygnałów z Europy i Stanów Zjednoczonych. Charakter tego konfliktu dla mnie i dla wielu nie jest jasny. Prosili mnie, żebym przekazał, że trzeba znaleźć wyjście z tej sytuacji” – zaapelował.
“To jest ewidentnie konflikt międzypaństwowy, a nie żadna wojna domowa na Ukrainie. Zawsze z szacunkiem traktowaliśmy naród ukraiński i jego kulturę. Może trzeba już ten konflikt zamrozić i wrócić do uzgodnień z Anchorage i Formuły Stambulskiej” – zwrócił się Tokajew do Putina.
Według kazachskiego prezydenta, o ile chociażby powód wojny Armenii z Azerbejdżanem był jasny – to zadawniony konflikt o podłożu historycznym, o tyle powód wojny Rosji z Ukrainą jest całkowicie niezrozumiały i można jej było uniknąć.
Innymi słowy dał dyplomatycznie do zrozumienia, że jedyna przyczyna tej wojny to tylko kaprys, który tkwi w głowie samego Putina i odrzucił całą rosyjską narrację o tym, że Rosja “była zmuszona” zaatakować.
Komentatorzy zwracają uwagę, że Tokajew powiedział Putinowi to, czego boi się powiedzieć rosyjska opozycja. “Okazał się lepszy od tak zwanych ‘dobrych Rosjan’ bo nie potępił Ukrainy za uderzenia w Rosję, tylko ostrzegł, że to konsekwencja prowadzenia przez nią wojny i że źle się to skończy, więc lepiej zamrozić konflikt” – zauważa krymsko-tatarski publicysta Ajder Muzdabajew.
Jedyną reakcją Putina na apel Tokajewa było gniewne zmarszczenie brwi. A dopiero po pewnym czasie odpowiedział ustami rzecznika Kremla, Dmitrija Pieskowa. Według niego, zamrożenie konfliktu nie jest możliwe, zanim Ukraina nie skapituluje.
Pieskow ocenił, że jeśli Tokajew nie rozumie przyczyn konfliktu z Ukrainą, “to pewnie nie byliśmy wystarczająco skuteczni w komunikowaniu tych przyczyn i będziemy to robić z nową energią”.


Dodaj swój komentarz