
Władimir Putin i Dmitrij Miedwiediew. Fot: kremlin.ru
Były prezydent Federacji Rosyjskiej, a obecnie wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji Dmitrij Miedwiediew wciąż prowokuje. Przedstawiciel Kremla oświadczył, że istnienie niepodległej Ukrainy jest „śmiertelnie niebezpieczne” dla jej ludności.
Rosyjski polityk zauważył, że suwerenna Ukraina zawsze będzie dla Moskwy powodem do wznowienia działań wojennych, niezależnie od tego, czy w Kijowie zmieni się władza, czy nie.
Miedwiediew opublikował na swoim kanale w Telegram kolejny komunikat z groźbami wobec Ukraińców.
Stwierdził także, że wejście Ukrainy do Unii Europejskiej czy NATO nie zapobiegnie nowemu konfliktowi.
Wygląda na to, że wciąż nie trzeźwiejący przedstawiciel Kremla jest poirytowany ciągłym wsparciem Zachodu dla Ukrainy i faktem, że Ukraina szybko zmierza w kierunku przystąpienia do UE, więc po raz kolejny próbuje zagrozić nową eskalacją konfliktu
Prawdopodobieństwo nowego starcia będzie utrzymywać się w nieskończoność. Praktycznie zawsze. Co więcej, istnieje stuprocentowe prawdopodobieństwo nowego konfliktu, bez względu na to, jakie dokumenty bezpieczeństwa Zachód podpisze z marionetkowym reżimem w Kijowie. Nie zapobiegnie temu ani stowarzyszenie Ukrainy z UE, ani nawet przystąpienie tego sztucznego kraju do NATO. Może to nastąpić za dziesięć lub pięćdziesiąt lat – zagroził Miedwiediew.
Polityk dodał też, że jedyną opcją „przetrwania” dla Ukraińców jest „życie w wielkim wspólnym państwie, które im się obecnie bardzo nie podoba”.
Wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji, były prezydent kraju agresora Dmitrij Miedwiediew, skierował też groźby pod adresem Wielkiej Brytanii w związku z wizytą premiera Risziego Sunaka w Kijowie. Powiedział, że rozmieszczenie przez Londyn „oficjalnego kontyngentu wojskowego” na Ukrainie rzekomo oznaczałoby wypowiedzenie wojny Rosji.
ba za obozrevatel.com



