
Donald Trump i Aleksander Łukaszenka. Fot: The White House / president.gov.by
14 września nad Litwą został zestrzelony dron. Stało się to dokładnie w dniu, gdy w Wilnie pojawił się wysłannik USA John Coale, a Mińsk coraz wyraźniej sonduje możliwość rozmów z Zachodem. Zbieg okoliczności?
Jak zauważa autor popularnego kanału „Listy do córki”, zbieg okoliczności jest co najmniej zastanawiający. W tym roku odnotowano już kilka przypadków wtargnięcia dronów na terytorium Litwy z kierunku białoruskiego. Tym razem jeden z nich został zestrzelony właśnie w dniu wizyty amerykańskiego przedstawiciela.
Autor nie ma wątpliwości, że sprawa będzie miała polityczne konsekwencje, nawet jeśli ostatecznie okaże się, że dron nie był rosyjski ani białoruski, lecz ukraiński, pozostanie pytanie: dlaczego tego rodzaju maszyny mogą wykorzystywać przestrzeń powietrzną Białorusi jako drogę w kierunku państwa NATO? To właśnie ten aspekt może mieć znaczenie dla rozmów o ewentualnym „wielkim układzie” z Mińskiem.
Autor kanału wskazuje, że trudno mówić o gwarantowaniu stabilności, jeżeli państwo, przez którego terytorium prowadzą potencjalne trasy dronów, nie jest w stanie – albo nie chce – ich zablokować. A problem może być jeszcze większy.
Służby już nie kryją, że trasa z Białorusi jest po prostu najkrótsza. CIA od miesięcy ostrzega, że Putin przygotowuje się do eskalacji wobec Europy. Pytanie tylko – skąd zaatakuje? Dron nad Litwą odpowiada na to pytanie bez słów: najwygodniejsze korytarze prowadzą właśnie przez terytorium „gwaranta stabilności”.
I tu pojawia się zasadnicze pytanie: czy można zawierać z Mińskiem długoterminowe porozumienia, jeżeli nie ma pewności, że będzie on w stanie zagwarantować bezpieczeństwo partnerom?
Kanał „Listy do córki” podaje przykład ewentualnego otwarcia dla Białorusi szlaków tranzytowych przez Litwę, choćby w związku z eksportem potasu. Taki układ może wyglądać atrakcyjnie na papierze. Ale każdy kolejny incydent z dronem może błyskawicznie zmienić kalkulację Wilna.
Jeden incydent można uznać za przypadek. Kilka zaczyna tworzyć problem polityczny. Dlatego – zdaniem autora komentarza – możliwości Mińska w prowadzeniu własnej geopolitycznej gry są znacznie mniejsze, niż mogłoby się wydawać.
Jeśli Kreml zdecyduje się na kolejny krok, Mińsk może zostać postawiony przed faktem dokonanym.



