
Ilustracja: AI
Cel numer jeden wywiadów Izraela i USA – ajatollah Modżtaba Chamenei może być dla nich nieosiągalny, gdyż po prostu… nie istnieje!
“Państwem na krawędzi wojny nuklearnej – przynajmniej w teorii – rządzi człowiek, o którym nikt nic nie wie i którego nigdy nie widziano publicznie. Szczerze mówiąc, panuje zamieszanie” – przyznają źródła w izraelskim Mosadzie cytowane przez Daily Mail.
Przypomnijmy, że Modżtaba Chamenei objął władzę w Iranie po śmierci jego ojca, ajatollaha Alego Chameneiego w ataku rakietowym USA i Izraela 28 lutego. Od czasu formalnej inauguracji, na której też go nie było, nowy Najwyższy Przywódca nigdzie nie pojawił się osobiście, nie opublikował nawet wideo. Tylko rządząca Iranem najwyższa elita twierdzi, że “ma z nim kontakt”.
We wspomnianym ataku, w którym zginęli także córka, wnuk, zięć i synowa Alego Chameneiego, jego najstarszy syn – 56-letni Modżtaba doznać miał poważnych obrażeń twarzy i jednej lub obu nóg – tak przynajmniej twierdziły media. Pisały też, że wtedy ukrywał się w Moskwie. Czy jest tam do dziś? Czy w ogóle jest?
Nie wygłosił w TV orędzia do narodu 20 marca podczas najważniejszego święta Nowruz, czyli irańskiego Nowego Roku, łamiąc tym 30-letnią tradycję, której przestrzegał jego ojciec. Nie pojawił się nawet 4 lipca na jego pogrzebie, bardzo opóźnionym jak na prawa islamu.
Irańska propaganda tłumaczyła, że to “ze względów bezpieczeństwa”. Jednak wszyscy najwyżsi rangą członkowie irańskiego reżimu i bracia Modżtaby byli na tym pogrzebie.
“W tradycji i kulturze szyickiej pogrzeb ojca to święty obowiązek. Modżtaby tam nie było nie z ostrożności, a z powodu braku możliwości udziału” – twierdzi cytowany przez dziennik były oficer Mosadu, obecnie ekspert Centrum Bezpieczeństwa i Polityki Zagranicznej w Jerozolimie. Jego zdaniem, “jest bardzo wątpliwe, że Modżtaba Chamenei nadal żyje lub że jest w pełni sprawny”.
Tymczasem w zeszłym tygodniu Waszyngton wznowił ataki na irańskie cele wojskowe, a Donald Trump zapowiedział, że “skopie Iranowi tyłek”. Na to Chamenei także nie zareagował. Milczy jak… grób.
Zdaniem innych zachodnich wywiadów, jeśli Modżtaba w ogóle żyje, to prawdopodobnie ukrywa się w głębokich tunelach pod Teheranem, albo w jednym z kilku pilnie strzeżonych podziemnych bunkrów, które jeszcze Iranowi pozostały po amerykańskich nalotach, m. in. w pobliżu świętego miasta Kom.
Oficjalna wersja władz irańskich jest taka, że ajatollah “jest ranny i dlatego unika rozgłosu, ale może rządzić”. Dwa tygodnie temu prezydent Masud Pezeszkian zapewnił nawet, że “stan zdrowia Modżtaby poprawia się, a poziom interakcji z naszym drogim Najwyższym Przywódcą rośnie z każdym dniem”. No tak, jeśli były problemy z “interakcją” to trudno się dziwić, że go nie pokazują.
Nadal istnieją też wersje alternatywne: że Modżtaba uciekł do Rosji, która przygarnia zbiegłych “bratnich przywódców”, albo że jest w śpiączce i faktycznie krajem rządzi dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej Ahmad Vahidi ze swoimi generałami.
Jeśli jednak Modżtaba żyje i jest przytomny to prawdopodobnie z powodów bezpieczeństwa komunikuje się tylko za pomocą odręcznych notatek na karteczkach, przekazywanych przez łańcuch kurierów, z których każdy zna tylko poprzednie i następne ogniwo tego łańcucha. Kiedyś w taki sposób Osama bin Laden zarządzał Al-Kaidą, by CIA nie wpadła na jego trop.



