
Collage / media społecznościowe
Za miesiąc-dwa cały rosyjski obwód rostowski i Kraj Krasnodarski znajdą się pod pełną kontrolą ogniową Ukrainy, podobnie jak obecnie Krym. Ukraińcy nawet nie kryją, że zamierzają po zwycięskiej wojnie przyłączyć je do swojego państwa, jako “ukraiński Kubań”.
“Obstawiam – plus-minus – miesiąc-dwa, kiedy oba te regiony znajdą się pod naszą szczelną kontrolą ogniową” – twierdzi w Radio NV ekspert wojskowy Jewgienij Dikij – były dowódca z batalionu “Ajdar”.
“To się odbywa tak: najpierw przejmujemy kontrolę nad niebem w tych regionach. To znaczy, że nasze drony całkowicie neutralizują tam rosyjską obronę powietrzną. Pewnie zniszczyć jej w 100% się nie uda, ale ważne, żeby utraciła realną zdolność do odpierania naszych zmasowanych nalotów, które nastąpią w drugim etapie, jak zrobiliśmy to na Krymie” – zapowiada Dikij.
“Zdobyliśmy już niemal pełną kontrolę ogniową nad terytoriami wokół Morza Azowskiego i nad rosyjską trasą Noworosja z obwodu rostowskiego na Zaporoże i dalej na Krym. No i oczywiście nad samym Krymem. Teraz kolej na Kraj Krasnodarski, czyli – niegdyś i w przyszłości – ukraiński Kubań. To samo czeka Adygeję i przylegający do Ukrainy obwód rostowski” – wylicza ekspert.
“Stopniowo i systematycznie, krok za krokiem, tworzymy tam właśnie strefę naszej kontroli ogniowej” – podkreślił Dikij.
Pomijając, na ile jest to realny scenariusz, a na ile myślenie życzeniowe, jedno nie ulega wątpliwości: Krym i region azowski faktycznie są atakowane przez ukraińskie drony dzień w dzień, a każdy taki nalot “wyłącza” kolejne rosyjskie wyrzutnie przeciwlotnicze i radary.
Rosja nie jest ich w stanie nawet w przybliżeniu produkować tak szybko, jak traci. W wyniku tego ukraińskie drony masowo i bezkarnie zapuszczają się coraz dalej i wspomniany Kraj Krasnodarski także stał się już stałym celem uderzeń z powietrza. Tak było też ostatniej nocy – zobacz: Oś Północ-Południe w ogniu! (WIDEO)
Kiedy Putin zaczynał w 2022 roku swoją “specjalną operację wojskową” i planował “zajęcie Kijowa w trzy dni”, pewnie w najczarniejszych snach nie przewidywał, że po 4,5 roku wojny ktokolwiek będzie nawet śmiał pomyśleć o odebraniu Rosji Rostowa, czy Krasnodaru, że jego armia straci 1,5 miliona żołnierzy, a ukraińskie drony będą uderzać w Moskwę, Petersburg i rafinerie na Uralu.
Tymczasem wojenna fortuna kołem się toczy i to, co wtedy wydawało się czystym science-fiction dziś jest codzienną realnością. A co będzie jutro – tego nikt nie może już być pewien i niczego nie można definitywnie wykluczyć.


