
Pewna Białorusinka doznała głębokiego szoku, gdy rano bank powiadomił ją, że na jej rachunek wpłynęło właśnie 3,5 miliarda dolarów. To przecież 4% rocznego PKB całej Białorusi!
Owszem, prowadziła jednoosobową działalność gospodarczą, ale przecież nie na taką skalę. Zresztą właśnie miała ją zamknąć i jeszcze dzień wcześniej saldo rachunku było zerowe. A tu nagle plus 9,99 miliarda białoruskich rubli, czyli po obecnym kursie 3,46 mld dolarów.
“Byłam kompletnie oszołomiona. Pomyślałam, że za chwilę mnie aresztują za nielegalne operacje finansowe. Pobiegłam do Alfa-Banku, żeby wyjaśnić i zapytać, dlaczego mnie straszą” – relacjonuje kobieta na Threads.
Urzędnik w banku również złapał się za głowę i pobiegł do kierownictwa. Oczywiście okazało się, że z bajecznej fortuny nici. To tylko techniczna pomyłka. Nie jest jednak jasne, czy to bank się “rąbnął”, czy ktoś na świecie – bo przecież nie na Białorusi – puścił taki kosmiczny przelew na błędny numer. Pewnie to pierwsze, bo w innym razie PKB Białorusi nagle podskoczyłoby o 4%.
Nic dziwnego, że zdarzenie wywołało burzę komentarzy, głównie wesołych. Ktoś sugerował, że białoruskie banki chcą w ten sposób zatrzymać klientów w obliczu możliwego zamrożenia kont.
Ktoś inny dziwi się, czemu natychmiast nie przelała przynajmniej części tego do jakiegoś Paragwaju i nie uciekała w ślad za swoją niespodziewaną fortuną, choćby w samej bieliźnie. A gdyby nie chcieli jej przepuścić na granicy, to za niewielki ułamek tej kwoty mogłaby kupić cały posterunek graniczny z funkcjonariuszami w środku.
Inni przezornie radzą, by znając białoruskie służby, tak czy siak zwiewała za granicę. Bo pomyłka, czy nie pomyłka, a one i tak udowodnią, że to jej wina i mogą wsadzić na 20 lat.




Dodaj swój komentarz